“Mam 36 lat, miałam już kilku narzeczonych i mimo że próbowałam dwa razy, nie jestem w stanie wziąć z nikim ślubu. Mój pierwszy ukochany doświadczył czegoś, co śni mu się pewnie do dzisiaj: uciekłam mu sprzed ołtarza: z opuszczoną głową i pięknym wiankiem w spoconej dłoni. Nie zwiałam do innego mężczyzny, ja po prostu panicznie boję się ślubu! Przygotowania do tego dnia napełniały mnie paniką i zamiast się cieszyć, w duchu cierpiałam. Kochałam narzeczonego, chciałam z nim być, ale na co nam ten ślub? Za drugim razem byłam uczciwsza i mimo że przyjęłam zaręczynowy pierścionek, to zdezerterowałam już na etapie wybierania sali. Nie jestem w stanie stanąć przed ołtarzem i przyrzec komuś wierności, miłości i tego, że go nie opuszczę aż do śmierci. Już sam dźwięk tych słów przepełnia mnie lękiem. Skąd ja mam to wiedzieć dzisiaj? A jeśli coś nie wyjdzie i się rozwiedziemy? Myśli kłębią się jak szalone, nie znam odpowiedzi na te pytania... może powinnam zasięgnąć opinii specjalisty?” Blanka, 36 lat, księgowa

BYĆ JAK JULIA ROBERTS

Czy w filmie “Uciekająca panna młoda” Julia Roberts cierpiała na gamofobię? Chyba nie, bo jej Maggie kalkulowała swoje działania, a w przypadku gamofobii mamy do czynienia z rodzajem fobii właśnie. Polega ona na tym, że im bliżej zawarcia małżeństwa, tym więcej pojawia się wątpliwości, obaw, lęków, a wszystko często kończy się to rezygnacją ze ślubu w ostatniej chwili. Częściej jej ofiarą padają mężczyźni, ale i kobiety nie są od niej wolne. W przeciwieństwie do zwykłej, wynikajacej z obyczajowości niektórych ludzi niechęci do stanu małżeńskiego, jest rodzajem patologii.

Jak twierdzi prof. Zbigniew Lew Starowicz, przyczyny tego zaburzenia z grupy fobii mogą być różne, np. negatywny obraz małżeństwa własnych rodziców albo wychowanie w duchu "łapania na męża". To ostatnie dotyczy głównie panów, których nadopiekuńcze czasem mamy przestrzegają od najmłodszych lat, by nie ufali żadnej kobiecie, bo każda z nas chce go usidlić na zawsze.
Często przyczyną gamofobii jest też lęk – niezależny od płci – przed przyjęciem odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale i za małżonka. Poza tym gamofob panicznie boi się tego, że po sakramentalnym “tak” jego wolność osobista zostanie mocno ograniczona.

ALE PRZECIEŻ MY SIĘ KOCHAMY

Można by pomyśleć, że gamofob i jego partner lub partnerka po prostu się nie kochają – wszak prawdziwa miłość zwalczy wszystko i dwoje ludzi połączy się na zawsze, bez względu na przeszkody. Ale to nie jest tak: dramatyczne w gamofobii jest to, że bardzo często partnerzy są w sobie zakochani i rezygnacja z małżeństwa najczęściej niszczy miłość, budzi poczucie krzywdy u odrzuconego w roli małżonka partnera.
To schorzenie – bo chyba można mówić o tym w taki sposób – jest zatem wielce destrukcyjne, nie tylko w sferze psychiki. W naszym kraju ślub, wesele, zaproszenia na nie, goście, rytuały są niezmiernie ważne i łatwo sobie wyobrazić, jak wielkim wstydem kończy się dezercja sprzed ołtarza! W niektórych środowiskach może to być nawet powod do otoczenia gamofoba społecznym ostracyzem. Całe szczęście, metody psychoterapii pomagają, a jak twierdzą specjalisci, skuteczność leczenia jest wysoka. Jak zwykle warto po nie sięgnąć, bo skutki tej niezbyt znanej fobii mogą być naprawdę opłakane...

_________________________________________________

NIE PRZEGAP:

>>> Gdy miłość już nie żyje
>>> Seks z 68-latkiem? Cudowny!
>>> W czym do ślubu będziesz szła
>>> Dlaczego kobiety zakochują się w żonatych
>>> Piersi szyte na ślubną miarę