Wczoraj państwo Sarkozy wylądowali w RPA. Na lotnisku w Kapsztadzie witał ich szef państwa Thabo Mbeki, z którym Sarko szybko wdał się w rozmowę m.in. na temat kryzysu energetycznego w Afryce. W tym czasie Carlą, którą najwyraźniej wielka polityka nudzi, zaopiekowała się żona południowoafrykańskiego prezydenta Zanele. Panie razem pojechały na spotkanie z kobietami z ubogich dzielnic, które dzięki pomocy organizacji pozarządowych produkują towary z surowców wtórnych, m.in. damskie torebki. Pierwsza Dama Francji dostała od nich żółtą torbę z wyszytym swoim imieniem. Prezent bardzo jej się podobał. Być może przestanie więc kupować dodatki u Hermesa i Prady i wybierze te od afrykańskich projektantek ?

Na zakończenie wizyty państwo Sarkozy spotkają się z przywódcą ruchu przeciw apartheidowi, Nelsonem Mandelą. Obserwatorzy wizyty ironizują, że Bruni czuje się wyjątkowo pewnie w nowej roli, zapewne dzięki doświadczeniu nabytemu na... wybiegu dla modelek.