Olga Borys już nie będzie nierozgarnięta
Podczas programu "Gwiazdy tańczą na lodzie” życie Olgi Borys wywróciło się do góry nogami. Teraz powoli wraca do normy. "Nareszcie mam czas dla rodziny, mogę gotować bigos i chodzić z Mirką na spacery. Może pojawią się także nowe propozycje zawodowe" - opowiada aktorka.
- Kiedy mężczyzna pachnie kobietą...
- Terentiew robi cyrk w Polsacie
- Z kim umówić się na randkę w nowym roku?
- Wyczyść konto swojemu facetowi
- Co, gdzie, kiedy - tylko dla kobiet
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Lód był diabelnie śliski i twardy, nogi miękkie jak z waty, a łyżwiarz Sławek Borowiecki wymagający, ale i cierpliwy. Pierwsze treningi do show "Gwiazdy tańczą na lodzie” nie były łatwe dla Olgi.
"Ja w ogóle nie umiałam jeździć na łyżwach, na szczęście Sławek nie załamał się, a nawet powiedział, że doprowadzi mnie do finału" - opowiada aktorka. - "Oczywiście serdecznie mnie to rozbawiło" - dodaje. A jednak Sławek miał rację. Olga nie tylko dotarła do finału, ale także wygrała cały program.
"Zwycięstwo oczywiście dało mi chwile szczęścia, ale także dużo nauczyłam się o sobie. Dotąd myślałam, że jestem osobą raczej krnąbrną, nieznoszacą dyscypliny i trochę leniwą. Pokora też nie była moją najmocniejszą stroną" - śmieje się Olga. - "Tydzień po tygodniu odkrywałam w sobie pokłady cierpliwości i pracowitości. Okazało się, że bez problemu umiem się podporządkować, jestem pokorna i zdyscyplinowana. To niesamowite doświadczenie" - dodaje.
Oscar za rolę pana domu
Aktorka przyznaje, że nie byłoby sukcesu bez wsparcia rodziny i najbliższych. "Mój mąż Wojtek Majchrzak cudownie zajmował się naszą córeczką Mirą. Należy mu się Oscar za rolę ojca" - mówi dumnie aktorka. Kiedy Olga w silnych ramionach Sławka wirowała na lodzie, a czasem nawet wysoko nad lodem, jej małżonek z nerwów nie mógł usiedzieć przed telewizorem. - "Wojtek zostawał w domu z Mirą i był tak podekscytowany, że cały program oglądał na stojąco" - opowiada Olga. Choć podkreśla, że w roli ojca sprawdził się śpiewająco, to zaraz dodaje, że nikt nie może ciągle grać tej samej roli, dlatego teraz w domu zaczęła królować ona. Po ekscytujących przeżyciach kilku ostatnich miesięcy z przyjemnością wraca do domowych obowiązków. "Ostatnio ugotowaliśmy 10 litrów bigosu, zaprosiliśmy przyjaciół i oglądaliśmy świąteczne wydanie programu "Gwiazdy tańczą na lodzie" - zdradza aktorka. - "Uwielbiam takie spontaniczne imprezy z przyjaciółmi" - uśmiecha się. Po chwili dodaje, że jedynie myśl o kiepskim stanie zdrowia Przemka Salety psuła im humor. - "Wszyscy bardzo przeżywaliśmy jego decyzję o odejściu z programu i oddaniu nerki chorej córce. Przemek jest naszym bohaterem - opowiada ze wzruszeniem".
Rola w hicie
Olgę poznaliśmy głównie dzięki roli sympatycznej i trochę nierozgarniętej Zuzi Snieżanki w serialu komediowym "Lokatorzy". Sama aktorka na swojej stronie internetowej przyznała, że pewnego dnia poczuła, że przestała się rozwijać grając jasnowłosą Zuzię i postanowiła odejść z serialu. "Decyzja była ryzykowna, a historia pokaże, czy właściwa" - twierdzi aktorka. Właśnie z pracą związane są jej noworoczne oczekiwania. - "Mam cudowną rodzinę, fajnych przyjaciół i jedyne czego mi brakuje to zawodowe wyzwania. - "Mam nadzieję, że w tej kwestii coś się ruszy i częściej będę grać" - wyznaje. I chyba coś w tej kwestii ruszło, bo właśnie dostała rolę w serialu "Na dobre i na złe”. Nie boi się, że będzie to ze szkodą dla jej córeczki. Tłumaczy, że kiedy mama jest zadowolona i spełniona, to i dziecko jest szczęśliwe.
Niedziela, TVP 2, godz. 16.00, Na dobre i na złe, serial obyczajowy, 50 min.
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!