Zaangażowani w pracę nie zauważamy, kiedy nadchodzi wieczór. Bywa, że kończymy ją w domu albo pracujemy w weekend. Wracając do domu, marzymy tylko o położeniu się do łóżka. "Nigdy nie wiem, kiedy zadzwoni telefon i usłyszę: jest projekt do zrobienia. Na wczoraj" - opowiada Tomasz, 29-letni menedżer z wieloletnim doświadczeniem. "Zawsze mam pełne ręce roboty. Dopiero około 19 telefony milkną i wreszcie mogę spokojnie... popracować" - ironizuje.

Obiecujemy sobie: od jutra będziemy pracować mniej. Pójdziemy do kina, spotkamy się z przyjaciółmi. I jak zwykle nic z tego nie wychodzi. Dobrze, jeśli stać nas na refleksję: czy aby coś jest nie tak?

Po co pracuję

Pracujemy przede wszystkim po to, by mieć na utrzymanie. Według portalu Praca.wp.pl pod taką motywacją podpisuje się połowa z nas. Inne motywy, np. bycie docenianym, znalazły się daleko w tyle.

Nic dziwnego, że pojawia się pytanie: po co właściwie się zarzynamy, skoro i tak nie mamy czasu wydać zarobionych pieniędzy? "Ostatnio często się nad tym zastanawiam" - wzdycha Tomasz. "Skoro poświęcam pracy cały swój czas, chciałbym przynajmniej coś z tego mieć. A pracując tyle co ja, trudno znaleźć czas na życie uczuciowe czy choćby hobby. Liczę, że wkrótce uda mi się zapracować na spokojną, ciepłą posadkę i wreszcie zacznę normalnie żyć" - marzy.

Nawet sukces finansowy czasami przestaje nas cieszyć. "Praca pochłaniała mnie bez reszty" - opowiada Andrzej, właściciel firmy graficznej. Obiecywałem sobie, że zwolnię. Zawsze na próżno. Zmieniło się to, gdy uległem poważnemu wypadkowi. W takich chwilach człowiek uświadamia sobie, co jest naprawdę ważne. Dziś zarabiam mniej, ale cieszę się przyjemnościami, życiem rodzinnym, mam swoje pasje" - dodaje.

Kiedy praca cieszy

Ale pracujemy nie tylko dla pieniędzy. "Poprzez pracę możemy zaspokajać ważne potrzeby: przynależności, bliskości, samorealizacji, osiągnięć" - wylicza dr Grażyna Kranas z Wydziału Psychologii UW. Wiele osób głęboko angażuje się w pracę, bo ona ich bawi, jest źródłem bogatej i znaczącej życiowej stymulacji. Takie osoby można nazwać entuzjastami pracy lub pracoholikami szczęśliwymi. W ich przypadku praca zawodowa nie koliduje z życiem osobistym - bliscy akceptują, a nawet wspierają ich oddanie firmie. Jak więc stać się entuzjastą pracy? "Dobrze dopasować nasze kwalifikacje i potrzeby do środowiska pracy" - podpowiada dr Kranas.

Kiedy praca niszczy

"Dla pracoholików praca jest szkodliwym przymusem wewnętrznym, wyniszcza ich i wypala" - stwierdza dr Kranas. Jeżeli zatem pracujemy pod presją wywiązywania się z obowiązków, bez satysfakcji, często czujemy się niezadowoleni, sfrustrowani i mamy kłopoty ze zdrowiem spowodowane stresem - jest to powód do niepokoju. "Uzależnionym od pracy ma ona zastąpić brak innych rzeczy w życiu - społecznego wsparcia i silnych więzi z ludźmi. Są to często osoby bardzo samotne. Im pomoc bardzo by się przydała" - dodaje dr Kranas.

Na pocieszenie: pracoholizm dotyka tylko 5 proc. z nas. W większości dotyczy pracoholików szczęśliwych. Jeśli więc za dużo pracujemy, mamy spore szanse należeć do tej grupy. Jest jednak dużo bardziej prawdopodobne, że należymy do pozostałych 95 proc. pracujących. To żaden grzech - warto zachować w życiu przestrzeń wolną od pracy. Na to musi znaleźć się czas. I oczywiście na zakupy - w końcu trzeba kiedyś wydawać to, co się zarobiło.

Jest dobrze, gdy:

√ pracujesz dużo, ale z pasji i przyjemności,

√ odnajdujesz się w środowisku, w którym pracujesz,

√ znajdujesz czas na kontakty i zainteresowania niezwiązane z pracą,

√ potrafisz oddzielić życie prywatne od zawodowego.

Jest źle, jeśli:

√ pracujesz ciężko po to, by wywiązać się z zobowiązań,

√ praca kojarzy Ci się tylko ze zmęczeniem i nie sprawia Ci już przyjemności,

√ masz kłopoty ze zdrowiem spowodowane stresem w pracy,

√ czujesz sie wypalona .