Dlaczego założyła Pani fundację "Szczęśliwe Macierzyństwo"? Moda czy misja życiowa?

Pomysł założenia fundacji zrodził się kiedy zaszłam w ciążę. Musiałam przeprowadzić się z Warszawy do Krakowa, bo tam pracował mój mąż. Nikogo tam nie znałam. Nie miałam rodziny, przyjaciół, nie wiedziałam, w którym szpitalu urodzę dziecko. Wsiadłam w samochód i pojechałam na wycieczkę po krakowskich szpitalach. Wybrałam prywatny, luksusowy w Nowej Hucie, który ma podpisaną umowę z NFZ i dzięki temu pobyt w nim jest bezpłatny. Zaprzyjaźniłam się z lekarzami. I to właśnie oni uświadomili mi, że są kobiety w 7 miesiącu ciąży, które nigdy nie robiły badania USG, bo nie mają pieniędzy, odstrasza je długi czas oczekiwania na wizytę lub nie wiedzą, gdzie się zgłosić. Postanowiłam im pomóc i tak powstała fundacja.

Ale przecież nie zajmujecie się tylko kobietami w ciąży?

Nie. Po urodzeniu dziecka, każda mama ma moment załamania. Dziecko daje jej w kość. Musi wtedy wiedzieć, jak sobie poradzić. Co zrobić by po porodzie wrócić do swojej dawnej figury i formy psychicznej. Łatwo nie jest. Kiedy kobieta "wychodzi z pieluch" i idzie szukać pracy zazwyczaj "dostaje w twarz". Nie wie, jak się zachować, kiedy kolejny pracodawca patrzy na nią krzywo tylko dlatego, że ma dziecko. Nie wie też w czym ładnie wygląda po ciąży, jak dobierać sobie ubrania, jak o siebie dbać.

Chce Pani powiedzieć, że przed porodem umiała się ubierać, a po porodzie już nie?

Prawda jest taka, że w ciąży zmienia się nasze ciało i rzadko kupujemy sobie nowe ubrania, bo wychodzimy z założenia, że i tak mamy co raz większy brzuch. Wybieramy dres i wygodne buty. Nie chodzimy do fryzjera i salonu piękności, bo lekarze są zgoni, że niektóre zabiegi mogą zaszkodzić dziecku. To samo dotyczy okresu laktacji. Dlatego mój mąż, kiedy odbierał mnie po porodzie ze szpitala kupił mi piękną czerwoną sukienkę w takim rozmiarze, jaki miałam przed ciążą. Myślał, że dzięki temu poczuję się bardziej atrakcyjna. Tylko, że ja nie mogłam jej założyć nawet na udo przez kolejne pół roku.

Oprócz kłopotów z zaakceptowanie swojego ciała po ciąży i porodzie, jakie jeszcze "pułapki" czekają na mamę, o których nie dowie się z książek?

Główny problem to powrót do pracy. Załóżmy optymistyczną wersję, że każda z nas urodzi dziecko i ma gdzie wrócić. Ale...jest przemęczona, bo opieka nad niemowlakiem, to wyczerpujące zajęcie, po pół rocznej przerwie w pracy przestała w siebie wierzyć, nie wie, co w tym czasie zmieniło się w biurze, czy w zespole nie pojawili się lepsi od niej pracownicy, chodzi na spotkania, ale ciągle żyje w stresie, czy niania lub babcia poradziły sobie z opieką nad dzieckiem.

Czyli, że młode matki są rozdarte między pracą a dzieckiem...

W momencie, w którym pojawia się dziecko, kobieta staje się bardziej zorganizowana. I choć pracuje tak, by przed 17-tą wrócić do domu, musi liczyć się z tym, że ludzie, którzy nie mają dzieci nie będą szanować jej czasu. Nie zdają sobie sprawy, że matka chce uciec do domu, bo ktoś tam na nią czeka. Poza tym kobieta bardziej dba o dziecko niż o siebie, a mimo to po powrocie do pracy nadal chce wyglądać dobrze, zachowywać się profesjonalnie, tak jakby w jej życiu nic się nie zmieniło, choć tak naprawdę zmieniło się wszystko.

To może zamiast matek powinno uświadamiać się ich pracodawców?

Zależy nam przede wszystkim, by matki uwierzyły w siebie, wiedziały, że nie są ze swoimi problemami same. Ale organizowane przez nas spotkania dla matek są również sygnałem dla ich szefów.

Pani fundacja pod hasłem "Szczęśliwa mama. Kobieta" organizuje w dużych centrach handlowych w Polsce bezpłatne spotkania matek ze specjalistami - m.in. psychologiem, seksuologiem, ginekologiem, logopedą. Dlaczego wybrała Pani taki "zestaw" fachowców? W czym mogą oni pomóc młodym matkom?

Po porodzie kobieta odstawia mężczyznę w kąt. Całą uwagę poświęca dziecku. On myśli, że jest tylko dyrektorem technicznym do przywożenia pieluch, czuje się zaniedbany, niekochany. Zaczynają się kłótnie. Niestety kobieta zapomina o tym, że dziecko ma tylko w leasingu. Będzie z nią jedynie do momentu, kiedy założy własną rodzinę. Natomiast partner jest jedyną osobą, z którą spędzi całe życie. Dlatego psycholog może podpowiedzieć młodej mamie, jak dzielić swój czas i uczucie między męża i dziecko.

A jakie zadanie czeka na seksuologa?

Uświadomi kobietę, że to, że nie ma po porodzie ochoty na współżycie nie jest wynikiem zaburzeń. Po prostu musi na nowo nauczyć się własnej seksualności.

I w tym momencie zapewne będzie również pomocna rozmowa z ginekologiem. Nie każda kobieta wie, kiedy może zacząć współżyć po porodzie ?

Ginekolog jest jedyną osobą, która po porodzie pomoże nam wybrać odpowiednią metodę antykoncepcyjną. Weźmie pod uwagę to czy karmimy piersią, kiedy planujemy kolejne dziecko i czy w ogóle je planujemy.

Z matkami będzie się również spotykał logopeda. W jakim celu?

Po przysługującym nam urlopie macierzyńskim i wychowawczym, kiedy postanowimy wrócić do pracy, logopeda podpowie nam, nie tylko jak mamy się wypowiadać, by nabrać pewności siebie, ale również jak powinnyśmy się zachowywać, jakich używać gestów, jak, nie pokazywać, że się denerwujemy.
Poza tym udzieli wskazówek, co zrobić, gdy dziecko nie wymawia litery "r" czy sepleni. Uspokoi mamy chłopców, które niepokoją się, że ich synowie późno zaczynają mówić.

Na spotkania z jakimi jeszcze specjalistami mogą liczyć mamy?

Z matkami spotka się również dietetyk i osoba, który uczy, jak bawić się z dziećmi, by zapewnić im prawidłowy rozwój intelektualny.

Jest Pani mamą 4-letniej Soni. Jakie Pani miała problemy po porodzie? Czy również korzystała Pani z porad specjalistów?

Dla mnie największym koszmarem była laktacja. Z żadnej książki nie dowiedziałam się, że to może tak boleć. Czasami gryzłam z bólu ołówki przez całą noc.
Niestety zostałam również zepchnięta w kąt, przez firmę, w której wcześniej pracowałam. Kontrakt skończył mi się w 7 miesiącu ciąży. Po urodzeniu dziecka dowiedziałam się, że nie będę tam dalej pracowała. Bardzo mnie to dotknęło. Głównym problemem mojego pracodawcy było to, że pewnego dnia zadzwonię i powiem, że nie mogę przyjść, bo rozchorowało mi się dziecko. Nie wziął w ogóle pod uwagę, że dziecko ma jeszcze ojca czy babcię.

Pierwsza akcja organizowana przez Pani fundację skierowana była do kobiet w ciąży. Uważa Pani, że przyszłe i świeżo upieczone mamy chętniej przychodzą na akcje do supermarketu niż na badania do ginekologa?

Tak, bo podczas naszych akcji badania, w tym USG 4D i rozmowy ze specjalistami są za darmo. Poza tym podczas naszych akcji, spotykają się kobiety, które mają podobne problemy. Mają wspólne tematy. Bo niestety po porodzie szybko okazuje się, że młoda mama traci kontakt ze swoimi dotychczasowymi koleżankami. Dzwoni do nich, kiedy one są w pracy i choć obiecują oddzwonić nigdy tego nie robią. Zupełnie tak, jakby świat toczył się poza matką, która powinna jedynie siedzieć w domu, zajmować się kupkami i marchewkami. A przecież młoda matka nie odstawiła swojego mózgu na półkę, chce się dalej rozwijać.

Przecież młode mamy, które opiekują się dziećmi w domu mają dostęp do świata i innych kobiet dzięki portalom i forom internetowym…

Między kobietami działa poczta pantoflowa. Młode mamy, choć się nie znają, radzą sobie na forach, co zrobić, gdy dziecko ma biegunkę itp. Szukają w Internecie odpowiedzi na nurtujące je pytania. Internet to ich najlepszy przyjaciel i do tego zapewnia anonimowość. Ale bezpośrednie spotkanie ze specjalistą jest równie ważne.

Fundacja zaopiekowała się już kobietami w ciąży, tymi, które urodziły... Co będzie dalej? Jakie są Pani dalsze plany?

Będziemy pomagać kobietom w powrocie do pracy. Szukamy firm przyjaznych młodym matkom. Prawdopodobnie naszą akcję poprze jeden z banków. Pocieszające jest to, że już teraz działają firmy, które prowadzą wewnętrzne newslettery dla kobiet na urlopie wychowawczym. Raz w miesiącu wysyłają im bieżące informacje - czego nie wiesz o naszej firmie, bo nie ma cię w biurze. Taka forma utrzymywania kontaktu z matką powoduje, że ona czuje się związana z firmą, wie, że współpracownicy i szef na nią czekają.
Poza tym Fundacja chce szkolić matki z domów samotnej matki. Okazuje się bowiem, że najbardziej zależy im na zdobyciu wykształcenia, które pozwoli im na szybkie znalezienie pracy. Dlatego myślimy o zorganizowaniu krótkich, bezpłatnych kursów, np. fryzjerskich czy manicure. Takie zajęcie przyniesie im dochód, dzięki któremu będą mogły uciec z ośrodka opieki.

Dziękuję za rozmowę.


Odeta Moro-Figurska, założycielka fundacji "Szczęśliwe Macierzyństwo", dziennikarka, prowadzi "Pytanie na śniadanie" w TVP, żona dziennikarza Michała Figurskiego, mama 4-letniej Soni.