Joasia do miłości podchodzi idealistycznie. Jak sama mówi ma twardy kręgosłup moralny i sumienie. Teraz przed nią kolejne wyzwanie. Od kilku dni Joasia w Teatrze Komedia wciela się w Samanthę w sztuce "Jabłko".
"Dziewczyna, którą gram to osoba samotna, która facetów traktuje instrumentalnie, w końcu jednak i ją dopada miłość. Potem dowiaduje się, że on jest żonaty" - opowiada. - "Ja również wcześnie zostałam sama, a mimo to moje życie jest zupełnie inne. Moje związki są długoletnie, a ja nigdy nie bawiłam się facetami" - mówi.
Związki Joasi kończyły się, bo coś się po prostu wypalało. "Nigdy nie musiałam udawać, czy oszukiwać" - zaznacza.

Gra w spektaklu "Jabłko" złagodziła jej myślenie o zdradzie. " Wcześniej moja ocena zdrady czy osoby, która jest tą trzecią, była zawsze jednoznaczna, to ona była winna" - mówi Joanna. - "Dzięki tej sztuce pewne rzeczy nie są już dla mnie takie oczywiste i nie będę już tak łatwo oceniać ludzi, jak to robiłam do tej pory".

A gdyby to w jej związku pojawiła się inna kobieta?
"O Boże! To chyba coś najgorszego, co może się przytrafić w związku" - mówi. - "Inną rzeczą jest zrozumienie tego, a inną przeżycie. Myślę, że nie wybaczyłabym. Właściwie jestem pewna, że by mnie to totalnie zblokowało i zamknęło" - dodaje.

Na zdjęciach kolejno: Joanna Koroniewska, Jan Jankowski, Małgorzata Foremniak w sztuce teatralnej "Jabłko"