"Męski, silny uścisk dłoni, konkret, precyzyjnie konstruowane zdania i żadnych uśmiechów, bo wtedy robią mi się idiotycznie dziecinne dołeczki w policzkach" - taki scenariusz na udaną rozmowę kwalifikacyjną przedstawiła mi niedawno Magda, jedna z moich znajomych. Czy ta metoda działa? Magda sama przyznaje, że nie zawsze. A czy ona się na tych rozmowach dobrze czuje? "Chyba żartujesz!" - śmieje się. "Czuję się jak kiepski aktor w jeszcze gorszej sztuce". Dlaczego zatem nie może być sobą i przestać ukrywać swoich dołeczków?

Jestem kobietą i jestem dobra w tym, co robię

Ale jak tu być sobą, gdy półki w pobliskiej księgarni uginają się od poradników "Jak wygrać w męskim świecie i pobić panów ich własną bronią", niektóre gazety krzyczą o niedostosowaniu łagodnej kobiecej natury do twardych reguł rynku, a koleżanka opowiada o kuzynce, która nie dostała pracy, bo "była za ładna"? Chcąc nie chcąc, zaczynamy kombinować i udawać. Na osiem godzin w ciągu dnia dusimy w sobie świadomość faktu, że mamy urodę, wrażliwość oraz brak instynktu myśliwego.

"Nic więc dziwnego, że my, kobiety, często nie potrafimy się odnaleźć w środowisku pracy" - mówi Iwona Majewska-Opiełka, psycholog i trener, autorka m.in. "Czasu kobiet". "I dlatego mniej lub bardziej świadomie próbujemy się dostosować do męskich reguł. Przyjmujemy męski punkt widzenia, styl bycia". Najlepszym przykładem jest strój.

Pamiętasz, kiedy ostatnio miałaś na sobie w pracy sukienkę i rozpuszczone włosy? Sukienki pewnie już dawno wyparły proste spodnie albo nijakie garsonki, którym bliżej do męskiego garnituru niż kobiecego modelu kostiumu, jaki kiedyś wymyśliła dla nas Coco Chanel. Jeśli dodać do tego szorstki głos, apodyktyczny i nie znoszący sprzeciwu ton, to czy dostaniemy kobietę sukcesu? Wątpliwe. "W męskiej grze, grając <atutami> panów, faktycznie często jesteśmy w gorszej sytuacji" - pisze Majewska-Opiełka w "Czasie kobiet". "Bo nawet najlepszy sprinter wystawiony do zawodów skoku wzwyż, nie osiągnie takich wyników, jak przeciętny skoczek. Mimo że obaj są sportowcami".

Dlatego pierwsza i najważniejsza rzecz, o której warto pamiętać - na kobiecości w pracy nie musisz tracić! Wręcz przeciwnie. Warto w końcu zacząć po nią sięgać. Zwłaszcza że do lamusa odchodzi rozumienie kariery i sukcesu jako pola walki, na którym obowiązują prawa dżungli. Dzisiaj liczy się człowiek. I to, co ma do zaoferowania. Zwłaszcza w obszarze tzw. miękkich umiejętności, czyli dotyczących komunikacji, współpracy etc.

Rozpoznaj swoje zalety

A lista naszych zalet i mocnych stron jest naprawdę długa. Najważniejsze z nich? "Podstawowa przewaga, jaką mamy nad mężczyznami, to inteligencja emocjonalna" - uważa Iwona Majewska-Opiełka. "Cecha nie do przecenienia zarówno w kontakcie z klientami, przełożonymi czy podwładnymi. To dzięki niej potrafimy wczuć się w sytuację drugiej osoby, rozpoznać jej potrzeby, emocje. I odpowiednio na nie zareagować!

Jeśli wyczujesz, że szef jest zirytowany, bo ma nawał pracy, a do tego chorą córeczkę, odczekasz dzień lub dwa, zanim pójdziesz porozmawiać o swoich pomysłach czy awansie, prawda? A Twój kolega zza biurka pewnie nie wykaże się taką przenikliwością. I usłyszy <nie>, zanim jeszcze skończy mówić".

Dzięki inteligencji emocjonalnej budujemy lepsze, trwalsze i pełniejsze relacje z innymi ludźmi w pracy, bez względu na stanowisko, jakie zajmują.

Pomaga nam w tym też inna cecha - nastawienie na współpracę, a nie rywalizację. Jeszcze do niedawna mówiło się o tym jak o naszej słabości. Powodzie, dla którego rzadziej awansujemy, a nasza kariera wolniej się rozwija. Szybko się jednak okazało, że rywalizacja i ciągłe konkurowanie z innymi, nie dość że wypalają i w perspektywie czasu znacznie szkodzą zdrowiu (zawały!), to na dodatek są… mniej efektywne!

Firmy, w których ludzie ze sobą współpracują i są nastawieni na pomoc, wymianę informacji oraz wsparcie szybciej się rozwijają i osiągają lepsze wyniki. Kolejny punkt na liście mocnych stron kobiety to podzielność uwagi. Co oznacza, że potrafimy jednocześnie robić lub przynajmniej kontrolować wiele zadań czy spraw. W przeciwieństwie do przeciętnego mężczyzny, który nawet jak wierci dziurę w ścianie, a dziecko go o coś pyta, to odpowiada: "Nie przeszkadzaj mi, bo teraz wiercę" albo coś w tym stylu. Jednak trudno się temu dziwić, skoro od wieków to my dbałyśmy jednocześnie o dzieci, pranie, gotowanie, sprzątanie, wakacje i prezent na urodziny teściowej. Teraz nadszedł czas na korzystanie z tych doświadczeń i wyssanych z mlekiem matki umiejętności w robieniu kariery!

Nie wahaj się też korzystać ze swoich kobiecych atutów w trudnych sytuacjach, np. gdy pojawia się jakiś konflikt. Wtedy najczęściej pozwalamy się mężczyznom wciągnąć do bezpardonowej walki. I często przegrywamy. Tymczasem wystarczy postawić na instynkt, który bezbłędnie pomaga nam szybciej i mniej krwawo rozwiązać każdy konflikt. Dlaczego? Bo w przeciwieństwie do panów nie musimy walczyć, wolimy negocjować.

I zamiast "trupów" na swojej drodze chcemy mieć współpracowników, z którymi w przyszłości będzie można jeszcze coś wspólnie zrobić. Bo, jak pisze Opiełka-Majewska, kobiet nie interesuje władza nad innymi ludźmi. Znacznie lepiej czujemy się, mając władzę w czymś, np. swobodę w działaniu czy podejmowaniu decyzji. Pozwól sobie na sukces. Niestety, mimo tego, że mamy w ręku całkiem sporo zawodowych atutów, stosunkowo rzadko z nich korzystamy. Dlaczego? Bo jesteśmy mistrzyniami w rzucaniu sobie kłód pod nogi. I wciąż za mało w siebie wierzymy. Cały czas, gdzieś w głębi duszy, tkwi w nas przekonanie, że to, co mamy do zaprezentowania, pokazania, powiedzenia, jeśli zostanie skrytykowane przez mężczyznę, staje się bezwartościowe.

A to nieprawda! Dlatego, jeśli tylko wiesz, że robisz coś dobrze, nie wahaj się działać we własnym, kobiecym stylu! I zacznij domagać się uznania. Dla siebie i swoich osiągnięć, zasług, umiejętności. Lecz przede wszystkim pozostań sobą. "Z moich doświadczeń wynika, że prawdziwy sukces osiągają ci, którzy nie zapominają, że praca jest takim samym elementem życia, jak wszystko inne" - mówi Iwona Majewska-Opiełka.

Bo nie można być w domu łagodną, wrażliwą i zmysłową kobietą, a na osiem godzin dziennie zamieniać się w bezwzględnego terminatora. W świecie sukcesu zawodowego liczą się przede wszystkim autentyczność i bycie w zgodzie z sobą. Tylko wtedy polubisz swoją pracę i będziesz się w niej czuła na właściwym miejscu. A to pierwszy i niezbędny warunek do osiągnięcia sukcesu. W którym, tak naprawdę, przeszkodzić Ci może tylko jedno. To, że nie pozwolisz zaistnieć swoim zaletom.

Mocne strony kobiety

Intuicja - dzięki niej podejmujemy ryzykowne, ale i słuszne decyzje.

Odporność na stres - a przynajmniej wiedzą, jak sobie z nim konstruktywnie radzić.

Komunikacja - dzięki większym zdolnościom językowym szybciej się dogadujemy i potrzebujemy na to znacznie mniej czasu.

Umiejętność słuchania - bo nie wystarczy słuchać, aby usłyszeć skargę klienta, prośbę kolegi czy uwagę szefa.

Czytamy język ciała - to, czego ktoś nie chce powiedzieć, często nawet podświadomie, wyczytamy z gestów, tonu głosu czy postury.

Wrażliwość - pomaga budować relacje z innymi oparte na trosce, zrozumieniu i zainteresowaniu, a to każdy docenia!