Twierdzą, że nawet kieliszek wina może spowodować płodowy zespół alkoholowy (FAS) - upośledzenie umysłowe przypominające zespół Downa. W związku z tym lekarze proponują całkowity zakaz sprzedaży alkoholu kobietom w ciąży i przymusowe umieszczanie przyszłych matek w szpitalach, gdy zagrożone jest zdrowie dziecka.

Uważam, że ograniczenie prawa kobiet w ciąży do zakupu alkoholu nie rozwiązuje problemu. Zakupu może dokonać mąż, a założenie, że kobieta kupuje alkohol dla siebie - także może być błędne. W pierwszych miesiącach ciąży matka jest przecież zdolna do robienia zakupów. Może wydaje przyjęcie, a może kupuje alkohol po prostu dla rodziny. A jest przecież różnica między nadużywaniem alkoholu, a pojawieniem się kobiety z brzuchem w sklepie. W końcu to kobiety najczęściej robią zakupy.

Z inną sytuacją mamy do czynienia, gdy zakupu alkoholu dokonuje dziecko. Jeśli pochodzi z patologicznej rodziny, może kupować dla ojca, dla matki albo dla siebie. Gdy kupuje ciężarna kobieta, nie możemy robić takiego założenia. Fakt, że idzie do sklepu i prosi o butelkę wina, nie musi oznaczać, że sama zamierza ją wypić.

Załóżmy jednak, że chce wypić, a nie może kupić jej sama. Wtedy do sklepu wysyła męża. A kontrola nad tym, co stanie się później w domu, jest zupełnie nierealna. W moim przekonaniu zabroniona powinna być więc sprzedaż alkoholu tym kobietom, które przychodzą już w stanie wskazującym na spożycie. Karane powinny być jednak nie one, a sprzedawcy. Ale taki zakaz już obowiązuje, niezależnie od płci kupującego. Jeśli jednak uzależniona kobieta naraża życie i zdrowie swojego potomka, ograniczenie jej praw i przymusowe zamknięcie w szpitalu jest jak najbardziej uprawnione.

W dzisiejszych czasach istnieje poważny problem z poczuciem odpowiedzialności rodziców za dzieci. Należy ich raczej wszystkimi możliwymi sposobami uświadamiać - na przykład pokazać, jakie dzieci rodzą pijane matki. Żyjemy w epoce obrazkowej, więc przekaz telewizyjny bądź billboardy byłyby tu najskuteczniejsze. Zwłaszcza że w ostatnich miesiącach mieliśmy wiele takich przypadków.

Moim zdaniem najważniejszą kwestią w tej sprawie jest problem odpowiedzialności matki za dziecko. Jeśli ktoś nie potrafi właściwie zająć się swoim dzieckiem, nie powinien go mieć. W związku z tym prawne ograniczenia nie są wystarczającym rozwiązaniem.