Opór organizmu
Uczucie potwornego zmęczenia pojawia się zaraz po powrocie z urlopu albo nawet jeszcze w jego trakcie. Na samą myśl o pracy robi się nam niedobrze. Kilka tygodni temu obiecywaliśmy sobie, że na wakacjach odpoczniemy, a potem, z nowymi siłami rzucimy się w wir pracy. Tymczasem zamiast zrelaksowani, jesteśmy znużeni i zniechęceni. Dlaczego? Bo organizm nie zdążył się jeszcze przestawić.
"Jest wciąż nastawiony na relaks i odpoczynek. Powrót do szarej rzeczywistości i wizja codziennych obowiązków wyzwala stres" - tłumaczy Izabela Kielczyk, psycholog biznesu i współwłaścicielka firmy szkoleniowej LABEL.

To naturalne
Powakacyjnego stresu nie należy się jednak szczególnie obawiać. Jest on naturalną reakcją organizmu na nowe warunki i inną rzeczywistość. Dlatego po powrocie pozwólmy sobie na taryfę ulgową, na moment wyhamowania, chwil oddechu. I zaakceptujmy to, że przez pierwsze dni będziemy działać na zwolnionych obrotach, mieć gorszy humor czy obniżony nastrój. Nie rzucajmy się więc od razu w wir pracy i ekspresowego nadrabiania zaległości, bo taka nadaktywność może nam zaszkodzić.

Jak więc przetrwać ten trudny okres?

Warto planować urlop tak, by wrócić na dzień, dwa przed pójściem do pracy. To ułatwi przystosowanie się do nowej rzeczywistości i pozwoli nam łagodnie wejść w obowiązki. Nie wpadajmy do pracy prosto z lotniska lub dworca, ciągnąc za sobą walizki, tylko dlatego, że chcieliśmy do ostatniej chwili wykorzystać nasz urlop.

Gdy już wrócimy do obowiązków, dajmy sobie przyzwolenie na pracę w nieco wolniejszym tempie. "Zacznijmy od najprostszych zadań: przejrzenia maili, uporządkowania korespondencji, papierów na biurku. Pierwszego dnia nie podejmujmy zadań wymagających dużej koncentracji" - radzi Izabela Kielczyk. "Zaległości warto nadrabiać systematycznie, ale powoli" - przekonuje.

Szef dobrze poinformowany
Do powakacyjnego stresu można przyznać się szefowi, który nie zawsze jest w stanie sam się domyślić, skąd się bierze nasza niedyspozycja. "Niektórzy z przełożonych akceptują to zjawisko i dają pracownikom dwa luźniejsze dni. W tym czasie nie podejmują żadnych ważnych decyzji ani nie prowadzą poważnych negocjacji" - mówi Izabela Kielczyk.

Wielu szefów ma świadomość, że powrót do codziennych obowiązków zawodowych po przyjemnie spędzonym urlopie nie zawsze i nie wszystkim przychodzi łatwo. "Nie rzucamy pracowników po urlopie w wir obowiązków, ale też nie traktujemy ich szczególnie ulgowo. Każdy wie przecież, co udało mu się zrobić jeszcze przed urlopem, a jakie obowiązki czekają na niego po powrocie. Będąc w pracy, dowiaduje się, co wydarzyło się też w firmie podczas jego nieobecności i czym w pierwszej kolejności powinien się zająć" - mówi Waldemar Leszczyński, rzecznik prasowy Fortis Bank Polska.

Plotki, sport i kolejny urlop
Powrót do rzeczywistości ułatwią także krótkie przerwy w pracy na lunch lub kawę. Ale uwaga! Nie rozpowiadajmy w całym dziale o naszych urlopowych przeżyciach. Wzbudzimy zazdrość i zestresujemy niepotrzebnie tych, którzy nie mieli jeszcze okazji do wypoczynku.

A skoro już w trakcie urlopu udało się nam oderwać od biurka, może warto to wykorzystać i zmienić tryb życia, znajdując kilka minut dziennie na aktywny wypoczynek, zregenerowanie sił. Można pójść na rower, siłownię, basen czy spacer. Nie myśląc oczywiście o obowiązkach służbowych. Receptą na depresję pourlopową jest także... planowanie kolejnego urlopu. Nawet krótkiego. Może już zimą?

Sprawdź, czy masz powakacyjną depresję.

Jeśli na więcej niż sześć punktów odpowiesz "tak", prawdopodobnie dopadł cię syndrom stresu pourlopowego.
1. W pracy jesteś drażliwy, dajesz się łatwo wyprowadzić z równowagi
2. Masz kłopoty ze snem, a rano nie jesteś w stanie wstać do pracy
3. Codzienne rutynowe czynności wydają ci się ponad siły
4. Masz kłopoty z koncentracją i skupieniem się na firmowych sprawach
5. Planowanie swoich zadań napawa cię niechęcią
6. W firmie czujesz się potwornie znużony
7. Brak ci twórczych, kreatywnych pomysłów
8. Dokuczają ci bóle mięśni niewiadomego pochodzenia
9. Nic ci się nie chce
10. Nie możesz sobie znaleźć miejsca ani w pracy, ani w domu


SPECJALISTA RADZI
Monika Dreger psycholog, gabinet pomocy psychologicznej EMKA

Pourlopowy dół to jeszcze nie depresja

Obniżenie nastroju, zmęczenie i rozdrażnienie towarzyszą zarówno depresji powakacyjnej, jak i depresji klinicznej. Jednak depresja pourlopowa ma o wiele lżejszy przebieg. Pojawia się tuż po powrocie z wakacji, szczególnie wtedy, gdy były zbyt krótkie i organizm nie zdołał dobrze wypocząć. Nasila się pod wpływem myśli o powrocie do pracy. Pojawia się niechęć i brak motywacji do podjęcia na nowo obowiązków służbowych.

Depresja powakacyjna często sama ustępuje po kilku dniach. Gdy jednak objawy nie mijają po dwóch tygodniach, trzeba iść po poradę do specjalisty. Pourlopowe obniżenie nastroju może bowiem przerodzić się w niebezpieczną dla zdrowia depresję kliniczną. Nieleczona wpływa zarówno na zdrowie fizyczne, jak i na samopoczucie, myślenie i zachowanie. Jest to coś więcej niż tylko długotrwałe odczuwanie smutku. W wielu przypadkach prowadzi do zobojętnienia, uczucia pustki, poczucia braku własnej wartości i apatii, a także do utraty zdolności do czerpania przyjemności z codziennych zajęć oraz do niezwykle nasilonej drażliwości. Depresja kliniczna rozwija się stopniowo. Często jej przyczyną jest trudna sytuacja życiowa czy problemy rodzinne. Objawy choroby nasilają się szczególnie jesienią i wiosną, i mogą utrzymywać się tygodniami, a nawet miesiącami.

Należy jednak pamiętać, że depresja kliniczna to zupełnie coś innego niż przejściowe pogorszenie nastroju. Oprócz powszechnie znanych objawów: smutku, spadku energii i formy, depresji klinicznej towarzyszą takie symptomy, jak trudności z myśleniem, skupieniem uwagi i podejmowaniem decyzji, pesymizm, niezdolność do wyrażania myśli i emocji, zmiana apetytu, szybka utrata masy ciała lub przybieranie na wadze, zaburzenia snu, spowolnienie reakcji, poczucie winy, uczucie stałego zmęczenia, a nawet - w skrajnych przypadkach - myśli samobójcze. Depresję kliniczną niekiedy trudno rozpoznać. Dlatego jeśli pourlopowy spadek nastroju przedłuża się, stajemy się coraz coraz bardziej apatyczni, nic nas nie cieszy i nic nam się nie chce, zgłośmy się do specjalisty. Przynajmniej po to, aby wykluczyć, że nasze dolegliwości są spowodowane chorobą.