Producenci środków higienicznych starali się dotychczas podchodzić do tematu menstruacji jak najmniej realistycznie i tak, żeby "dało się to oglądać". Przełom najwyraźniej nastąpił kilka dni temu, gdy światło dzienne ujrzała reklama brytyjskiej marki Bodyform.

W swoim spocie zatytułowanym "Blood Normal" wychodzi ona poza przyjęte do tej pory schematy i reguły gry. Zamiast niebieskiego płynu, na podpaskę wylewana jest czerwona substancja. Jedną z bohaterek spotu jest dziewczyna biorąca prysznic, po której nodze spływa strużka krwi. Pojawia się też młody chłopak, który kupuje podpaski dla swojej ukochanej, a podsumowujące spot hasło brzmi: "Periods are normal. Showing them should be too" ("Okresy są czymś normalnym. Ich pokazywanie także powinno takie być").

Obalone tabu, czy hipokryzja?

Jak nietrudno się domyślić kampania ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. "Ostatnie tabu związane z kobiecością właśnie zostało obalone"; "Miejsce laboratoryjnych eksperymentów z niebieskim płynem wylewanym na jałową gazę nawiązujących do miesiączki zastąpiły pięknie sfilmowane prawdziwe dziewczyny pokazane w te dni - tak jak to naprawdę wygląda. Czyli po prostu zwyczajnie" - piszą z zachwytem kobiece portale.

"A kogo to obchodzi?"; "Obrzydliwość sięgnęła zenitu"; "Pokazywanie gołych tyłków w mediach społecznościowych jest złe, ale zaglądanie do majtek w trakcie okresu jest cacy. Hipokryzja" - odpowiadają niektórzy przeciwnicy odczarowywania jednej z najbardziej krępujących kobiecych kwestii.

"Cel został osiągnięty"

Czy rzeczywiście spot brytyjskiego brandu to coś więcej niż reklama? - Na pewno jest tak, że udało im się zrobić szum medialny, i to jak widać na cały świat. O tej reklamie się mówi, opowiada, dyskutuje, a społeczeństwo jest podzielone na zwolenników i przeciwników, więc cel został osiągnięty - mówi w rozmowie z dziennik.pl Renata Ropska, psycholog z Uniwersytetu SWPS. Dodaje, że często właśnie na tym ma polegać nowa forma reklamy - takiej, która wywoła burzę medialną i będzie kontrowersyjna. - Tej firmie z pewnością się to udało. Czerwona substancja wyróżniła ją spośród innych, które wciąż zachowawczo używają niebieskiej. Co więcej, ta reklama nie jest brzydka - tłumaczy.

Przyznaje jednak, że o spocie marki Bodyform nie da się mówić tylko i wyłącznie w kategoriach reklamy. - To jest w pewnym sensie przełamanie tabu. Jeszcze do niedawna reklama miała być bajką, w którą uwierzą nawet dorośli, ale zaczęły pojawiać się reklamy środków, które mają chociażby zapobiegać wzdęciom, czy ułatwiać oddawanie moczu. Nie są już tak idealne, a dotyczą realnych problemów i często dotykają naszej fizjologii. Ten spot pokazuje, że krew menstruacyjna to też coś normalnego i ja to kupuję, bo tak jest. Dla mnie to kolejny krok w mówieniu konkretów i nieowijaniu w bawełnę - wyjaśnia Ropska.

"Z pewną taką nieśmiałością"

Zwraca uwagę, że polskie społeczeństwo w kwestii podpasek musiało przełamać pewien schemat i tabu jeszcze w latach 90. To wtedy w telewizji pojawiły się pierwsze reklamy, w których modelka Anna Patrycy "z pewną taką nieśmiałością" sięgała po nowy, niedostępny wcześniej na polskim rynku produkt. Wówczas reklama również wywoływała oburzenie. - Byliśmy zaskoczeni, że to jest, że leży na sklepowej półce, że nie trzeba tego zdobywać jak większości dóbr przed transformacją ustrojową, przywozić z zagranicy. Dziś już zdajemy sobie sprawę, że jest to produkt, który ma jeden z największych budżetów reklamowych, ale wciąż jest dla nas w pewnym sensie tematem tabu - mówi Ropska.

Świadczyć o tym mogą badania przeprowadzone przez markę, który zdecydowała się na kontrowersyjną reklamę. Wynika z nich, że 43 proc. respondentek uważa, że menstruacja to temat, o którym nie wypada otwarcie rozmawiać. Z kolei 87 proc. badanych przyznało, że gdy wchodziło w okres dojrzewania, bardzo długo starało się ukrywać fakt, że ma już miesiączkę.