Anna Sobańda: Czy Polacy mają problem z dobrymi manierami?

Irena Kamińska-Radomska: Myślę, że tak. Coraz więcej mówi się o tym, że mamy do czynienia z upadkiem dobrych obyczajów. Ja się często zastanawiam, czy to jest kwestia naszych czasów, czy też mieliśmy z tym problem również w przeszłości. Mamy skłonność do idealizowania minionej rzeczywistości, ale czy ona faktycznie była taka idealna? Niekoniecznie. Zarówno kiedyś, jak i dziś, część osób przestrzega zasad etykiety, a część nie, uważając, że najważniejsza jest wolność.

Etykieta ogranicza wolność?

Ja nie zgadzam się z twierdzeniem, że stosowanie zasad etykiety czyni nas kimś innym. Tak się może zdarzyć tylko wówczas, gdy ktoś robi to na pokaz, by wywyższać się w towarzystwie. Wówczas etykieta staje się uciążliwa. A przecież powinna być niewidoczna. Stosowanie jej zasad na pokaz to nie dobre maniery, a manieryzm. Do tego dziś wolność bywa źle rozumiana jako skupienie się na sobie. Etykieta zaś jest empatią, czymś w rodzaju taktu. A żeby być taktownym, trzeba wziąć po uwagę otaczającą nas rzeczywistość. Osoba, która skupia się tylko na sobie i na tym, żeby jej było wygodnie, nie zwracając uwagi na to, jak inni czują się w jej towarzystwie, nie stosuje etykiety właściwie. Z prykrością obserwuję również, że osoby na wyższych stanowiskach uważają, że etykieta ich nie dotyczy, że już nie muszą się do niej stosować. To, na czym najbardziej zależało mi w programie, to aby uczestniczki naprawdę chciały się zmienić i żeby stały się lepsze, a nie tylko pokazywały, że są lepsze.

Patrząc na media, autorytety publiczne, uważa pani, że mamy skąd czerpać dobre wzorce w kwestii etykiety?

W przeszłości dobrych manier oczekiwało się ze strony wyższych sfer. Dziś wyższych sfer nie ma, ale patrząc na osoby zajmujące na przykład wyższe stanowiska, trudno dostrzec, by zachowywały się lepiej niż pracownicy niższego szczebla. Powiedziałabym raczej, że w każdej sferze, w każdym środowisku są zarówno osoby mogące być wzorem dla innych, jak i takie, które zachowują się w sposób godny pożałowania. Obserwuję też czasem, że niektórzy zachowują się inaczej w stosunku do różnych osób. Jeżeli mają do czynienia z kimś, od kogo zależą, to jest pięknie, miło i sympatycznie. Kiedy jednak stykają się z kimś od siebie zależnym, to traktują te osoby gorzej. To postawa poniżej krytyki. Osoba kulturalna, posiadająca klasę, potrafi się zachować wobec wszystkich tak samo.

Czym właściwie jest etykieta?

Etykieta to zbiór zasad, które pozwalają zachować się tak, by stwarzać miłą atmosferę i żeby druga osoba w naszym towarzystwie czuła się komfortowo.

Czy takie szczegóły, jak odpowiednio dobrane do posiłku sztućce, są bardzo istotne?

Postawa implikuje poszczególne działania. Ona jest najważniejsza, ale to nie znaczy, że te szczególiki są nieistotne. Czasami trzeba nawet złamać jakąś zasadę, żeby drugiej osoby nie wprawić w zakłopotanie. Jeśli pani będzie niewłaściwie sięgała po serwetkę, to ja zrobię to samo, żeby pani było miło, żeby nie poczuła pani, że wytykam jej jakiś błąd.

Czyli wytykanie komuś błędów jest w złym tonie?

Tak, to duże faux pas.

Czy klasy można się nauczyć?

Tak, to pokazuje program "Projekt Lady". Można bardzo niewiele wynieść z domu i dokonać gruntownej, głębokiej przemiany, stając się prawdziwą lady. Oczywiście im mniej mieliśmy do czynienia z dobrymi manierami w dzieciństwie, tym ta zamiana będzie wymagała więcej pracy. Najlepiej oczywiście byłoby, gdybyśmy mogli uczyć się tego od najmłodszych lat. Byłabym szczęśliwa, gdyby rodzice wpajali dzieciom dobre maniery, a nie wychowywali ich w przekonaniu, że mogą robić co chcą, ponieważ jako dorośli ludzie będą wówczas uciążliwi dla społeczeństwa.

dr Irena Kamińska-Radomska - Certyfikowany trener i konsultant etykiety biznesu, protokołu dyplomatycznego i sztuki wystąpień publicznych. Doktor Nauk Ekonomicznych. Autorka książek: "Etykieta biznesu czyli międzynarodowy język kurtuazji" (Warszawa, 2003), "Kultura biznesu – normy i formy" (Warszawa, 2011) oraz wielu artykułów prasowych.
Mentorka w programie TVN "Projekt Lady"