Jaki krawat ma założyć mężczyzna, czy dziecko będzie dostawać na śniadanie mleko czy nie, żywność jakich firm trafi na stół?- wszystkie te decyzje należą do kobiet. Przypominają o tym specjaliści w nowej dziedzinie tak zwanego neuro-marketingu. Nie kryją oni, że jego celem jest dotarcie do mózgów kobiet, by osiągnąć cel, jakim jest podniesienie sprzedaży produktów.

We Włoszech - uważają eksperci - problem polega na tym, że w reklamie panuje kultura "macho", a to z kolei ma fatalny wpływ na sprzedaż.

"Światowy rynek jest w rękach kobiet"- zauważa specjalista ds. reklamy Enrico Banchi. "Jeśli przyjrzymy się wielkim sieciom dystrybucji, to odsetek decyzji podejmowanych przez kobiety wzrasta nawet do 95 procent"- dodaje.

"Dzisiaj dzięki neurologii odkryto, że mózg kobiety i mężczyzny to dwa osobne światy; proces zakupu u kobiet to rezultat wpływu pewnych reakcji hormonalnych, bardzo innych od tych w mózgu mężczyzn"- wskazuje Banchi.

Ekspert wymienia techniki, które znacznie silniej niż u mężczyzn wzmacniają u kobiet uczucie spełnienia, także w chwili dokonywania zakupu. Jego zdaniem wystarczy... czekoladka, gdyż produkty na bazie kakao zawierają molekułę, rozbudzającą neuroceptor obecny w dużych ilościach w kobiecym mózgu. To on, wyjaśnia Banchi, prowadzi do uwolnienia się dopaminy i oksytocyny, które działają stymulująco na ośrodki przyjemności.

"Niektórzy uważają to za politycznie niepoprawne , gdyż nie patrzą przychylnie na tę wyraźną różnicę dotyczącą płci"- zaznacza ekspert.

Specjalista kładzie nacisk na to, że mimo przytoczonych statystyk reklamy adresowane są przede wszystkim do mężczyzn. To zaś - uważa- jest całkowicie sprzeczne z realiami rynku.

Jako największy paradoks w przedstawionej analizie włoskiego rynku wymieniono to, że modelki występują nawet w reklamach męskiej bielizny.

"We Włoszech należałoby zmienić co najmniej trzy czwarte reklam i to jest wersja optymistyczna. Niestety bardzo niewielu ekspertów marketingu stosuje techniki z dziedziny neurologii , by ustalić, czy reklama nadaje się, czy nie"- stwierdził Enrico Banchi.

Coraz częściej przeciwko wymowie reklam we Włoszech protestują same kobiety. Krytykują one dominującą w ich opinii wulgarność i tendencję do komercyjnego wykorzystywania kobiecego ciała w reklamach wszystkich niemal produktów, od mozzarelli po samochody.