Na paryskich przedmieściach feministki zorganizowały we wtorek happening, domagając się zwiększenia liczby "kobiecych" nazw ulic. W trakcie imprezy odsłonięto na murze "fresk" z nazwiskami wybitnych kobiet, w tym Marii Skłodowskiej-Curie.

Według francuskiego stowarzyszenia Dom Kobiet, we Francji kobiety są patronkami 9 proc. ulic, a w samym Paryżu - tylko 4 proc. Działaczki tej organizacji zorganizowały happening w Montreuil na przedmieściach stolicy, aby - jak powiedziały - zaprotestować przeciw "niewidzialności kobiet w przestrzeni publicznej".

We wtorek rano na murach jednego z budynków w Montreuil kilkanaście działaczek rozwiesiło tabliczki z setkami nazwisk znanych kobiet z całego świata. Znalazły się tam osobistości świata kultury i sztuki, jak pisarki Virginia Woolf czy Gertrude Stein, nauki - jak Maria Skłodowska-Curie, polityki i życia społecznego - np. władczyni starożytnego Egiptu Kleopatra czy liderka ruchu robotniczego Róża Luksemburg.

Aby zmienić "męską" dominację w dziedzinie nazewnictwa ulic, uczestniczki symbolicznie zmieniły nazwę jednej z uliczek w Montreuil, "Kościelnej", dając jej za patronkę Cecile Brunschwig, jedną z pierwszych trzech kobiet, które zasiadły we francuskim rządzie w 1936 roku.

Potem kilkadziesiąt działaczek przemaszerowało po paryskich przedmieściach, wołając: "Kobiety na ulicy, Ulice dla kobiet!". Domagały się także respektowania równości płci na francuskim rynku pracy. Wśród uczestniczek nie brakowało muzułmanek, odzianych w okrywające włosy chusty.

Jak powiedziała PAP jedna z uczestniczek pochodu, emerytowana nauczycielka Nicole, "wbrew temu, co się często mówi, feminizm jest wciąż potrzebny we Francji".

"Z naszej pomocy korzysta mnóstwo kobiet, które borykają się z ogromnymi problemami - ofiary przemocy domowej, osoby nie mające pozwolenia na pobyt w kraju, uciekinierki polityczne walczące z islamizmem" - zaznaczyła Nicole, wolontariuszka w Domu Kobiet, przedstawiająca się jako "działaczka feministyczna od 40 lat". Jej zdaniem, choć pod pewnymi względami od początków jej działalności nastąpiła poprawa, to pod innymi - doszło do regresu. Inna uczestniczka marszu, 50-letnia Raphaelle, dodała, że "kiedy nadszedł kryzys gospodarczy, właśnie w kobiety uderzył najmocniej".

Podobną inicjatywę jak w Montreuil przygotowano 8 marca w Marsylii, gdzie jedna z organizacji feministycznych "przechrzciła" symbolicznie ulice w centrum miasta, przyczepiając prowizoryczne tabliczki z nazwiskami słynnych kobiet.

Z okazji Dnia Kobiet odbyło się także we wtorek we Francji wiele innych akcji ulicznych, okolicznościowych sesji i dyskusji.

Z Paryża Szymon Łucyk (PAP)

szl/ mc/