Małżeństwo? A po co?
Coraz więcej osób uważa, że ślub nie jest konieczny, by założyć rodzinę. Liczba zawieranych małżeństw spadła do najniższego poziomu, przy jednoczesnym wzroście par decydujących się na konkubinat. Tak zmieniło się postrzeganie małżeństwa w USA. Czy to już przestarzała instytucja?
- Podatkowy absurd. "Kocia łapa" się opłaca
- Rodzina? To również homoseksualiści
- Ślub córki Andrzeja Leppera
- Single - samotni z wyboru?
- Faceci z kolekcją rękawiczek, czyli dlaczego zdradzamy
- Już po ślubie? Może polisę? Od rozwodu....
- Szczodra kobieta, skąpy mężczyzna?
- Koniec kryzysu - renesans rozwodów
- Topmodelki na ślubnym kobiercu
- Walka o dzieci nie zna granic
- Trudne życie konkubenta: konkubinat nie daje preferencji podatkowych
-
Najgłośniejsze rozwody 2010 roku
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Z niedawnego sondażu przeprowadzonego przez ośrodek badania opinii Pew Research Center i magazyn "Time" wynika, że czterech na dziesięciu Amerykanów uważa małżeństwo za instytucję przestarzałą. W 1978 roku podobną opinię wyrażało tylko 28 proc. Ci, którzy decydują się na zawarcie małżeństwa, robią to w późniejszym wieku.
Jak pokazują wyniki sondażu przeprowadzonego w październiku w USA, wzrosła liczba dzieci wychowywanych przez jedno z rodziców bądź rodziców żyjących bez ślubu, czy po rozwodzie. Obecnie 29 proc. dzieci poniżej 18 roku życia żyje w takich rodzinach. To pięć razy więcej niż w 1960 roku.
Recesja spowodowała, że wiele osób ze względów ekonomicznych zdecydowało się zamieszkać razem, ale bez ślubu. Liczba takich par żyjących w konkubinacie wzrosła w tym roku o 13 proc. do 7,5 mln - wynika z tegorocznego powszechnego spisu ludności.
W związku z tym od przyszłego Biuro Spisu Ludności zamierza rozszerzyć definicję rodziny, postrzeganej tradycyjnie jako mąż i żona z dwójką dzieci. Rodziną będzie określana para żyjąca bez ślubu, w tym para homoseksualna, a także sieroty, które mieszkają w rodzinach zastępczych bez adopcji. Takie zmiany mają pomóc w bardziej precyzyjnie określić wskaźnik biedy, opracowywany na podstawie danych ze spisu ludności. Do tej pory osoby żyjące razem bez ślubu były ujmowane w nich indywidualnie, co miało znacznie w określaniu dochodów rodzin.
Obecnie na pytanie, jaka jest jej definicja, 46 proc. ankietowanych Amerykanów odpowiada, że jest to małżeństwo z dziećmi lub bez. Jednocześnie cztery na pięć osób za rodzinę uważa także parę niebędącą w związku małżeńskim, małżeństwo homoseksualne czy samotnych rodziców.
Bardziej liberalne poglądy na temat rodziny mają osoby w wieku 18-29 lat wychowywane przez rodziców żyjących bez ślubu bądź po rozwodzie. Najczęściej to oni decydują się na konkubinat.
"Instytucja małżeństwa jest ciągle ważna w tym kraju, ale jej znaczenie w kontekście rodziny nie jest tak istotne, jak kiedyś" - powiedział Andrew Cherlin, profesor socjologii na uniwersytecie Johnsa Hopkinsa w Baltimore.
Z badań ośrodka Pew Research Center wynika, że 46 proc. dorosłych Amerykanów, którzy teraz są stanu wolnego, zamierza wstąpić w związek małżeński. Podobną opinię wyraża 64 proc. osób mieszkających z partnerem.
Niemal o połowę (48 proc.) w porównaniu do 1977 r. wzrosła liczba Amerykanów, którzy wyrażają opinię, że najlepsze małżeństwo to takie, w którym mąż i żona pracują i razem wychowują dzieci. Obecnie taki pogląd wyraża około 62 proc. ankietowanych.
Telefoniczny sondaż Pew Research Center został przeprowadzony w dniach 1-21 października na próbie 2691 osób. Margines błędu wynosi 2,6 proc. W badaniach wykorzystano także dane z powszechnego spisu ludności oraz wyniki sondażu przeprowadzonego przez magazyn "Time" na temat trendów obserwowanych we wcześniejszych latach.
Źródło: PAP






















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!