Jestem dojrzałą kobietą. Co więcej, jestem wyjątkowo szczęśliwą mężatką. Kochaną i uwielbianą przez własnego męża. Zdrada? W moim słowniku nigdy jej nie było. Niestety, w moje życie wtargnął ON. Dziś wiem, że to był królewicz z bajki, który wniósł coś innego do mojego życia, coś, czego nawet nie mogę opisać słowami. "Klucznik z Augustowa" - tak kiedyś zatytułuję swoją książkę o tym, co przeżyłam.

A zaczęło się tak niewinnie, a zarazem namiętnie. Dwa lata mijaliśmy się na różnych imprezach branżowych, aż tu nagle połączył nas mój klucz do pokoju, który właśnie on przechował podczas targów. A potem, była całonocna rozmowa i to "coś". Coś, co pchnęło mnie w jego ramiona. Zrobiłam źle. Wiedziałam, że to tylko jedna noc i skończy się nasza znajomość. Bałam się, że nie spojrzę mu więcej w oczy po tym, co zrobiłam. Boże! Przespałam się z innym mężczyzną i... ja tego nie żałuję!

Wracaliśmy razem z targów. To był przypadek, tak jak wiele kolejnych, które ponownie doprowadziły do naszych spotkań. Były SMS-y, codzienne maile, długie rozmowy na gg. Mówiłam sobie, że to nie może trwać długo. Ustaliliśmy pewne zasady. On miał rodzinę, ja również. Nie chcieliśmy zmieniać swojego dotychczasowego życia. Niestety, były kolejne spotkania, namiętne pocałunki i długie podróże samochodem, w którym cały czas trzymaliśmy się za rękę. "Zapinaj zawsze pasy" - przypominałam mu, gdy zauważyłam, że nigdy tego nie robi. Kiedyś przeżyłam wypadek i wiem, co to ból. Robił to. Nie chcieliśmy właśnie teraz stracić się nawzajem.

Niestety, tej nocy nie jechał ze mną. Wracał z rodziną znad morza. Nikt mu nie przypomniał wtedy o pasach bezpieczeństwa. Dwa dni bez sygnału życia od niego uświadomiły mi, co się stało.

Płaczę w środku. Nikomu nie mogę o tym opowiedzieć. Chcę krzyczeć - dlaczego? Niestety, dziś nie mam już sił. Mam jednak pamiątkę - wszystkie maile od niego. I ten ostatni ze zdjęciem, a w jego treści te słowa:


"To zdjęcie zrobiłem właśnie wtedy, gdy próbowałem się do Ciebie dodzwonić... Prawda, że to był ładny zachód słońca? Może kiedyś... zamiast oglądać zdjęcie... będziemy obserwować prawdziwy zachód słońca... wtuleni w siebie na plaży... Kiedyś, kiedyś, kiedyś! Ciągle kiedyś...

Całuję gorąco..."