W centrum dowodzenia siedzi Hanna Smoktunowicz, a wokół niej wydawcy, reporterzy i młodzi stażyści. Wszyscy mówią o Andrzeju Lepperze i jego ewentualnym wyjściu z koalicji: Odejdzie czy zostanie? Jak to skomentuje? Który reporter zajmie się tym tematem i co najważniejsze - jak w interesujący sposób opowiedzieć o tym widzom?
"Staramy się przedstawić newsy w sposób jasny, ciekawy i zrozumiały. A to nie zawsze jest łatwe" - mówi Hanna Smoktunowicz. - "W polityce wiele się dzieje. Ktoś zrezygnował ze stanowiska, kogoś z niego wyrzucili. Jeden polityk obraził si na drugiego, a jeszcze inny to wszystko skomentował" - opowiada dziennikarka. - "Musimy się zastanowić, co ciekawego z tego wynika dla naszego widza. Czy przez to zmieni się jego życie? Widz chce zrozumieć całe zamieszanie. I my jesteśmy właśnie od wyjaśnienia" - dodaje.

W duecie łatwiej

Po zebraniu, na którym zaplanowano najważniejsze informacje i ich kolejność, reporterzy i operatorzy ruszają w miasto. "Nasz plan wieczornych "Wydarzeń" może się oczywiście zmienić. Jeżeli o godz. 17.00 czy nawet 18.00 coś ważnego się wydarzy, od razu zmienia się kolejność newsów. Wysyłamy reportera na miejsce wydarzeń, a w redakcji zastanawiamy się, jak to pokazać" - opowiada Hanna Smoktunowicz. Nowością, którą wprowadzono dwa lata temu są stałe zespoły - reporter i operator. "Takie duety dobrze się ze sobą dogadują, potrafią się porozumieć w pół słowa. To bardzo ułatwia pracę. A jeżeli im się łatwiej pracuje, to i materiał będzie lepszy, ciekawszy" - opowiada Aleksandra Karasińska, zastępca szefa "Wydarzeń". Jej zadaniem jest organizowanie pracy całego newsroomu, a także... denerwowanie się, kiedy coś się zmienia w ostatniej chwili.

Grunt to opanowanie

W newsroomie, czyli głównym pomieszczeniu, gdzie przygotowuje się program, atmosfera jest raczej spokojna. Wydawać by się mogło, że przed 18.50 będzie tu panował wielki chaos.
W rzeczywistości, owszem, można spotkać reportera biegającego od komputera do pokoju montażowego czy producenta pokrzykującego przez komórkę, ale ogólnie udziela się raczej atmosfera skupienia. Na nerwy po prostu nie ma tu miejsca.

Uzależniona od newsów

Ostanie próby przed kamerą i Hanna Smoktunowicz zaczyna "Wydarzenia". Do pracy przyjechała na 9.00 rano, wyjdzie z niej przed 20.00. "Kiedy się wyłączam z myślenia o pracy? Chyba nigdy!" - śmieje się. - "W drodze powrotnej będę słuchać radia, a w domu pewnie włączę telewizor. Zawsze na urlopie obiecuję sobie, że nie będę czytać gazet ani oglądać telewizji. Ale szczerze mówiąc, to rzadko mi się to udaje" - dodaje. - "Ta praca chyba uzależnia".
"Wydarzenia" w nowej formie oglądamy na antenie Polsatu już prawie trzy lata. Jak na telewizję jest to krótki okres. Przez ten czas jednak "Wydarzenia" zdobyły sobie wierną widownię i przychylne opinie. Jak im się to udało?
W wielkim skrócie można to opisać słowami: Najważniejszy jest widz!

Hanna Smoktunowicz ukończyła italianistykę. Karierę dziennikarską zaczęła od pracy w TVP 1 w "Teleekspressie". Od października 2004 roku jest gospodynią "Wydarzeń" w Polsacie. I świetnie czuje się w tej roli.