Telepracę wykonuje w Polsce zaledwie około 1 procent pracowników. Dlaczego tak mało? Bo brakuje odpowiednich uregulowań prawnych. Ostatnia nowelizacja kodeksu pracy ma to zmienić. Przede wszystkim jasne będzie, czym właściwie jest telepraca. Bo wbrew pozorom nie jest to zajęcie polegające na namawianiu przez telefon potencjalnych klientów do kupna np. polisy ubezpieczeniowej. Telepraca to po prostu praca wykonywana poza siedzibą firmy. Na przykład pracownik księgowości zamiast tracić czas na codzienne dojazdy do firmy, wykonuje swoją pracę w domu, zaś z pracodawcą i współpracownikami kontaktuje się za pomocą poczty elektronicznej.

Nowa ustawa, która niebawem wejdzie w życie, zakłada, że telepracownik jest takim samym pracownikiem, jak osoba pracująca w siedzibie firmy. Ma więc dokładnie takie same prawa i obowiązki.

Telepracę będzie mógł podjąć pracownik za zgodą szefa. Powinna ona zostać udzielona, chyba że są powody, dla których konieczna jest obecność pracownika w firmie.

Obie strony będą miały 3 miesiące na sprawdzenie, jak ta forma pracy działa w praktyce. Po tym czasie, pracownik, jeśli sobie tego zażyczy, będzie mógł wrócić na dawne miejsce pracy bez ryzyka jego utraty.

Warunki pracy powinny być określone w porozumieniu ze związkami zawodowymi działającymi w firmie. Jeśli nie ma w firmie organizacji związkowych, warunki ustala pracodawca.

Pracodawca będzie miał obowiązek zorganizowania telepracownikowi miejsca pracy, tzn. np. dostarczyć mu komputer, podłączyć internet, ubezpieczyć dostarczony sprzęt i zapewnić pracownikowi pomoc techniczną oraz niezbędne szkolenia. Stanowisko powinno spełniać również wszelkie wymogi BHP.

To, że pracownik wykonuje swoje obowiązki poza siedzibą pracodawcy, nie oznacza, iż musi być on odcięty od informacji o firmie i kontaktu z innymi pracownikami. Dlatego pracodawca ma mu zapewnić sposoby komunikowania się z firmą. Będzie za to odpowiedzialny pracownik zajmujący się kontaktami z telepracownikami.

Na pytania dotyczące telepracy odpowiada ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich Henryk Michałowicz

Załóżmy, że pracownik chciałby wykonywać swoją pracę nie w biurze, ale w domu. Czy pracodawca będzie musiał się na to zgodzić?

Zmiana formy pracy z tradycyjnej, wykonywanej np. w biurze na telepracę może nastąpić jedynie na mocy porozumienia stron. Tym samym pracodawca nie ma obowiązku uwzględnić prośby pracownika, nie mniej jednak powinien, w miarę możliwości, przychylić się do jego wniosku. Proszę pamiętać, że to pracodawca ponosi ryzyko związane z prowadzeniem firmy, jej wynikami finansowymi, odpowiada za organizację pracy. Nie zawsze jest możliwe, aby praca była sprawnie wykonywana poza siedzibą firmy.

A jeśli to pracodawca proponuje swojemu pracownikowi telepracę, czy musi się on zgodzić?

W tym wypadku także obowiązuje porozumienie stron. Warto pamiętać, że nowe przepisy wprowadzają trzymiesięczny „okres próbny”. W tym czasie każda ze stron, czyli zarówno pracownik, jak też pracodawca może złożyć wniosek o zaprzestanie telepracy. Będzie on wiążący. Po upływie trzech miesięcy pracodawca będzie mógł uwzględnić wniosek pracownika i przywrócić mu dotychczasową formę zatrudnienia, składając wypowiedzenie zmieniające warunki pracy.

Jak będzie wyglądało rozliczenie czasu pracy, gdy pracownik wykonuje pracę w formie telepracy? Czy mogą wystąpić np. nadgodziny?

Nie ma żadnych szczególnych reguł dotyczących rozliczania czasu pracy telepracownika. Jest on normalnym pracownikiem, podlegającym tym samym regulacjom prawnym, co osoba wykonująca pracę w tradycyjnej formie. Jeżeli wystąpią okoliczności uzasadniające pracę nadliczbową, to pracodawca zleci taką pracę także telepracownikowi. Ale podobnie jak każdemu innemu pracownikowi będzie ją musiał odpowiednio zrekompensować, płacąc dodatek bądź udzielając czasu wolnego. Można jednak się spodziewać, że w praktyce telepracownik będzie najczęściej wykonywał swoją pracę w formie zadaniowej i będzie rozliczany z jej efektów.

Wszelkich informacji na temat nowych regulacji telepracy szukaj na stronach: www.kpp.org.pl i www.mps.gov.pl.