Sposobów na zwrócenie na siebie uwagi jest kilka. Można, np. upić się, wsiąść za kierownicę i wjechać pod prąd na autostradę, albo wejść do najdroższego butiku przy głównej ulicy handlowej miasta i schować do torebki kilka ciuszków. Można też rozciąć głowę pokojówce własnym telefonem komórkowym, albo "zapomnieć", że ma się wyrok w "zawiasach" i nadal łamać prawo. Wszystko zależy od pomysłowości i przebiegłości. Cel jest jeden - zdjęcie na pierwszych stronach gazet w pasiaku, zapłakana, z rozmazanym makijażem. Nieważne jak - byle by pisano.

Uwaga, piratki drogowe...

Nikomu nie trzeba przypominać o najsławniejszej osądzonej ostatnich miesięcy. O występkach i odsiadce Paris Hilton usłyszał cały świat. Prasa śledziła, co Paris robi w więzieniu, co je, jakie czyta książki, na ile listów od fanów odpowiada. Kiedy na liście jej więziennych zakupów pojawiała się wazelina, zaszumiało od plotek. Spokojne. Dziedziczka smarowała sobie jedynie spierzchnięte od więziennego powietrza usta. Za co siedziała Paris? Za jazdę bez prawa jazdy. Najpierw została przyłapana na prowadzeniu samochodu po "spożyciu". Sąd skazał ją wtedy na 36 - miesięczny dozór kuratorski i zawiesił jej prawo jazdy. Niestety, Hiltonówna zupełnie nie przejęła się wyrokiem i nadal wyprowadzała auto z garażu. Policja zwróciła uwagę na piratkę, kiedy zapomniała włączyć świateł samochodu. Paris wpadła. Miarka się przebrała i dziedziczka spędziła za kratami prawie miesiąc. W udzielonym po wyjściu z więzienia wywiadzie powiedziała, że ten czas odmienił jej życie na zawsze. Zarzekała się, że będzie stronić od imprez i używek, a jej ulubioną lekturą będzie "Biblia".
Zaskakujące! Teraz departament szeryfa w Los Angeles sprawdza, czy Paris nie była traktowana w "pudle" lepiej niż inni więźniowie. Szeryfowi doniesiono, że Hiltonówna korzystała bez ograniczeń z telefonu, a listy do jej celi przynosili bezpośrednio strażnicy, a nie odpowiedzialni za to współwięźniowie.

Takie historie z udziałem gwiazd dotąd zdarzały się tylko na filmach. Ciężarna aktorka rodzi dziecko za kratami. Teraz ten scenariusz może powtórzyć się w rzeczywistości. Nicole Richie, adoptowanej córce Lionela Richie, grozi wyrok za jazdę pod wpływem narkotyków pod prąd na autostradzie w Kalifornii. I uwaga! Jej ewentualna odsiadka może pokryć się z terminem porodu jej pierwszego dziecka. Dzidziuś może zatem przyjść na świat w więziennym szpitalu. Ciekawe jak będzie wyglądał w kaftaniku w paski?
Nicole jak przystało na przyjaciółkę Paris Hilton jest recydywistką. W 2003 r. była już aresztowana za narkotyki i jazdę z nieważnym prawem jazdy. Wtedy zmuszono ją do pójścia na odwyk.

Aresztowania doczekała się również amerykańska aktorka Lindsay Lohan. Została zatrzymana za jazdę pod wpływem alkoholu i spowodowanie wypadku. Doszło od niego, kiedy Lindsay wracała z przyjaciółmi z imprezy. Trochę za mocno nacisnęła pedał gazu i wylądowała na drzewie przy Sunset Boulevard. Jej Mercedes poniósł "śmierć" na miejscu. We krwi Lohan dopatrzono się alkoholowych bąbelków i kokainy. Aby uniknąć aresztu aktorka musiała zapłacić 30 tys. dolarów kaucji. 24 sierpnia czeka ją rozprawa. Najgorsze, że to już trzeci wypadek artystki w ostatnich dwóch latach.

Napad z bronią w ręku?

W rodzinnym albumie J-Lo również można dopatrzeć się zdjęć - z charakterystyczną tabliczką z numerami. W 1999 r. piosenkarka została zatrzymana ze swoim ówczesnym chłopakiem Puffem Daddy. Znaleziono przy nich skradzioną broń, zaraz po strzelaninie w nocnym klubie. Lopez udało się jednak uniknąć więzienia. Po tym incydencie latynoska piękność podejrzliwiej zaczęła patrzeć na swojego ukochanego i związek wkrótce się rozpadł.

Niebezpieczna furiatka

Anna Wintour przy niej to anioł. Czarnoskóra top modelka, Naomi Campbell okazała się być najbardziej wymagającym pracodawcą w showbiznesie. Przekonały się o tym jej pokojówki i asystentki. Naomi wielokrotnie była oskarżana przez nie o pobicie, oplucie, podrapanie twarzy i "tłuczenie" o ścianę.
Modelka przeszła samą siebie, kiedy rzuciła w asystentkę telefonem komórkowym raniąc ją w głowę. Za ten wyczyn groziło jej nawet 7 lat więzienia. Skończyło się na pracy społecznej. W realizowaniu wyroku towarzyszyli jej fotoreporterzy. Dzięki nim występki Campbell stały się sławne.

Urocza złodziejka

Hollywoodzka gwiazda, Winnona Ryder napytała sobie biedy, kiedy przed sześcioma laty odezwała się w niej kleptomańska dusza. Na jej nieszczęście sklepowe kamery nagrały, kiedy próbowała ukraść ubrania z butiku Saks Fifth Avenue w Beverly Hills. Teraz po raz pierwszy opowiedziała swoją wersję wydarzeń na łamach "Vogue'a". "Nie miałam wyrzutów sumienia. Nikogo nie skrzywdziłam"- mówi w wywiadzie. Ryder po shoppingowej wpadce wycofała się z życia publicznego. "Był to mój świadomy wybór. Ale teraz wracam!" - deklaruje aktorka.

Polskie gwiazdy to anioły?

Czy to możliwe, że nasze rodzime gwiazdy nie nauczyły się takiej "autopromocji" od sław zza oceanu? Niemożliwe! Ale rzadko kiedy słyszy się o ich "nikczemnych" występkach. Czasem ktoś się upije, ale to wszystko. Z braku laku podniecamy się więc ich zdradami i rozwodami szczegółowo omawianymi na łamach kolorowych magazynów. Raz wyjątek zrobiła aktorka Monika Obara, znana głównie z roli w serialu "M jak miłość" . Prowadziła na "podwójnym gazie" i uderzyła w słupek na jednej z głównych ulic Warszawy. Trafiła do izby wytrzeźwień, a następnie została skazana przez 24-godzinny sąd na 2 tys. zł grzywny i utratę prawa jazdy na sześć lat. Nic sensacyjnego! No może trochę... Obara z powodu upojenia alkoholowego nie stawiła się do pracy, czyli na deski teatru i za odwołane przedstawienie dyrektor kazał jej oddać 8 tys. zł.

Dlaczego nasze gwiazdy są niepokojąco spokojne? Może po prostu wybacza im się grzeszki i na bloczkach mandatowych składają autografy z dedykacją dla córek, żon i matek? A może są porządne i nie zaglądają do kieliszka, nie sięgają po używki i nie wpadają w furię? Niech wierzy, kto chce...