Pod koniec lipca w autobusach kursujących po Warszawie pojawią się ulotki zachęcające kobiety do podjęcia pracy kierowcy. Na 30 autobusach zostaną przymocowane plakaty ze zdjęciem kobiety prowadzącej autobus z hasłem: "Kobieta jest stworzona do kierowania autobusem".

- "Zależy nam, by skończyć ze stereotypem, że kobiety powinny jedynie pracować za biurkiem " - mówi Dorota Głowicka, kierownik działu strategii personalnej MZA. "Dajemy Paniom szansę, by mogły nie tylko zdobyć zawód, ale rownież być niezależne finansowo od męża" - dodaje ze śmiechem.

Na Panie (i Panów) czeka ok. 180 miejsc pracy za kółkiem. Aby dostać tę pracę potrzebne będzie m.in. prawo jazdy kategorii D. Kurs co prawda jest drogi, kosztuje od 4 do 5 tys. zł (cena zależy od tego, czy posiada się prawo jazdy kategorii B i C), ale można postarać się o dofinansowanie z Urzędu Pracy. - "MZA współpracuje z Urzędami Pracy i podpisuje umowy na szkolenia dla kierowców (trzeba być zarejestrowaną bezrobotną), zdobywa się zawód i jeśli pomyślnie zda się egzamin, od razu można liczyć na zatrudnienie" - tłumaczy Głowicka.

Kobiety w MZA miałyby zastąpić kierowców, którzy wyjechali szukać pracy za granicą, pracują na budowach, dowożą dzieci do szkół lub przeszli do firm konkurencyjnych. W MZA pracuje 3 423 kierowców, w tym 19 kobiet. Dorota Głowicka zapewnia, że Panowie kierowcy traktują kobiety w pracy jak partnerki. O dyskryminacji nie ma mowy. A poza tym przy kobietach łagodnieją, co korzystnie wpływa na "kształtowanie kultury organizacyjnej w środowisku kierowców".

Podobno nie należy się również martwić, czy kobiecie wystarczy sił, aby kręcić kierownicą autobusu. Dowód? W zeszłym roku w ogólnopolskich zawodach dla kierowców ciężarówek III miejsce zajęła Justyna Kobus, która na co dzień prowadzi autobus w MZA. To ona najszybciej hamowała przed dziecięcym wózkiem i szklanką wody.