Zawsze, gdy udzielam młodym ludziom ślubu, patrzę na nich z mieszaniną podziwu i lęku. Podziwu, bo pełni nadziei decydują się na wspólną drogę przez życie, a lęku - bo przecież nigdy nie można być pewnym, czy im się to uda. Więc kiedy przemawiam do nich stojących przed ołtarzem, to nie mam żadnej dobrej rady ani wskazówki, co mają robić, by być szczęśliwymi. Mogę im tylko powiedzieć - i zawsze to robię - że nie osiągną tego błogosławionego stanu w pojedynkę, a jedynie wspólną pracą, na dodatek z pomocą rodziny i przyjaciół.

Szukanie szczęścia
Nie ma jednej definicji szczęścia. Pewne jest jedynie, że nie dają go ani pieniądze, ani nawet miłość, zwłaszcza ta fizyczna. Można szukać szczęścia po omacku i tak zazwyczaj robimy. Ale najlepiej jest - jak ja to mówię - zagrać na całej klawiaturze człowieczeństwa. Czerpać z życia wszystko to, co nas rozwija. Może to być sport, właściwe odżywianie, zapobieganie chorobom czy rezygnacja z nałogów. Z kolei z duchowego punktu widzenia najważniejsze jest, by człowiek miał poczucie dobrego i czystego sumienia. I dopiero wszystko to razem - korzystanie z intelektu, rozwijanie się w różnych dziedzinach, miłość i praca - daje poczucie szczęścia. Choć nie wolno zapominać, że człowiek nie może być do końca spełniony.

Nie ma natomiast niczego złego w szukaniu szczęścia, na tym przecież polega rozwój człowieka. Żyjemy w nieustannej nadziei, że kiedyś wreszcie uda nam się osiągnąć ten stan. Warto jednak pamiętać, że szczęście przejawia się przecież w bardzo różny sposób: człowiek jest szczęśliwy, gdy spotyka się z rodziną, gdy słyszy dobrą muzykę, dobrze zje albo potańczy. To są wszystko drobne okruchy szczęścia, które składają się na ogólne poczucie głębokiej radości i spełnienia.

Ale im bardziej ktoś jest przekonany, że szczęście można zdobyć szybko i za jednym wyciągnięciem ręki, tym dalej będzie od zdobycia go naprawdę. Bo szczęście to wynik długiej i żmudnej pracy, najlepiej na rzecz innych ludzi. Człowiek nigdy nie będzie naprawdę spełniony, nie mając poczucia, że jest komuś do czegoś potrzebny.

Nie bójmy się cierpienia
Wielu ludzi zapomina, że trzeba umieć być zadowolonym z tego, co się ma. Nie wolno ciągle narzekać, że czegoś nam brak, że jeszcze czegoś potrzebujemy. Jako młody ksiądz byłem na zastępstwie we Francji i poproszono mnie o spotkanie z człowiekiem, który wybierał się z pielgrzymką do Lourdes. Był ciężko chory, sparaliżowany, na wózku. Bałem się tej wizyty, nie wiedziałem, co mogę temu człowiekowi powiedzieć. Ale kiedy przyszedłem do jego domu, okazało się, że on wcale nie potrzebował ode mnie żadnej pociechy - był tak szczęśliwy i pogodzony ze swoim naprawdę marnym losem, że straszliwie mnie zawstydził. Bo pokazał, że można być zadowolonym z tego, co się ma, a przecież on nie miał prawie nic.

Paradoksalnie, czasem do szczęścia potrzebne jest nieszczęście i cierpienie. Człowiek, który przeżył ból i potrafił wrócić do równowagi, ma poczucie, że zdobył to dzięki wielkiemu wysiłkowi swej woli. A przecież niczego nie jesteśmy w stanie osiągnąć bez trudu. Bez wysiłku, za darmo otrzymujemy jedynie życie. Nawet człowiek stary nie traci szansy na rozwój i poczucie spełnienia. I to może mu dawać dużą satysfakcję, że nie zmarnował życia.

Szczęście czerpane z modlitwy
Gdybym miał odpowiedzieć na pytanie, czy jestem szczęśliwy, to odparłbym, że do pewnego stopnia tak. Choć nie jest to oczywiście szczęście, jakie chciałbym w życiu osiągnąć, po prostu za słabo nad tym pracowałem. Ale gdybym nawet pracował lepiej, to i tak pełni szczęścia bym nie uzyskał, bo nie da się tego osiągnąć tutaj, na ziemi. Wierzę w życie wieczne i spodziewam się, że tam, w niebie, będę już w pełni szczęśliwy. Na tym przecież polega moja wiara.

Celowo unikam tu języka religijnego. Nie chcę go wprowadzać na siłę, bo boję się, że mógłby zabrzmieć zgrzytliwie. Ale nie mogę nie wspomnieć o modlitwie, bo to ona daje prawdziwy spokój i szczęście. Trzeba tylko stanąć przed Bogiem w prawdzie i słuchać tego, co On ma do powiedzenia. Nie trzeba nic mówić, bo On wszystko doskonale rozumie. I wie, czego nam potrzeba.

Więc zamiast gorączkowo prosić Boga o kolejne łaski i kolejne przysługi, zamiast domagać się szczęścia, wystarczy tylko poprosić go, by dał nam to, co jest dla nas najlepsze.