Trzy tygodnie temu Kurski w jednym z wywiadów zauważył, że Jolanta Szczypińska obnosi się po Sejmie z torebką, która jest podróbką drogiej marki Chanel. "Było mi bardzo przykro za te słowa, które padły pod moim adresem" - wspomina Jolanta Szczypińska.

Przykro szybko zrobiło się także posłowi Kurskiemu. Na przeprosiny obiecał, że kupi swojej koleżance oryginalną, wartą kilkaset złotych torebkę. "Okazało się, że tylko tak mówił o tej torebce" - mówi "Faktowi" posłanka Szczypińska.

Niespełniona obietnica i żarty z taniej torebki wpędziły posła Kurskiego w nie lada tarapaty. Jego wypowiedzi ma ocenić dyscyplinarny sąd partyjny.