Upadek projektu o emeryturze małżeńskiej to praktycznie koniec możliwości dziedziczenia kapitału w OFE - komentuje gazeta. I tak, jeśli mąż miał 1 mln zł na koncie, a żona nic, bo zajmowała się jego domem, to ona nie zobaczy ani złotówki z jego emerytury. I podobnie: jeśli mąż zajmował się domem, a żona była prezesem banku, to on po jej śmierci zostanie na lodzie.

"To porażka rządu. To był jeden z kluczowych elementów tej ustawy, który należało popierać" - mówi gazecie Wojciech Nagel, ekspert od ubezpieczeń społecznych Business Centre Club.

Dlaczego rząd wycofał się z tego pomysłu? Bo trudno taką emeryturę małżeńską wyliczyć. "W przyszłości będzie tak: każdy emeryt za 1 tys. zł kapitału dostanie takie a takie świadczenie. Trudno o taką standardową ofertę w przypadku małżeństw, w których raz różnica wieku wynosi 5, a raz 15 lat. Na dodatek małżonkowie mają różny staż pracy" - mówi Paweł Wypych, prezes ZUS, wiceprzewodniczący rządowego zespołu, który pracuje nad dokończeniem reformy emerytalnej.

Nie wszystkich te trudności przerażają. "Nie przesadzajmy z tym skomplikowaniem. To nie są rzeczy, których nie dałoby się wyliczyć" - odpowiada Nagel.