Skala problemu jest ogromna: trzy na cztery firmy zalegają podwładnym z urlopami - wynika z danych PIP. Co trzeci szef w Polsce nie wie, że jego pracownicy muszą przynajmniej raz w roku wypoczywać przez co najmniej 14 kalendarzowych dni z rzędu.

Co piąty przedsiębiorca nie wypłacił im ekwiwalentu za niewykorzystany urlop z poprzednich lat. Dlaczego tak jest? Zdaniem rzeczniczki PIP Danuty Sanitowskiej firmy próbują ograniczać koszty pracy, redukując do minimum zatrudnienie. Efekt jest taki, że ludzie nie biorą wolnego, bo nie ma ich kto zastąpić.

Do tej pory takie łamanie prawa mogło szefa kosztować 5 tys. zł, od lipca kary wzrosną, i to aż sześciokrotnie. Czy to pomoże? "To bardzo prawdopodobne" - mówi Katarzyna Korpolewska, psycholog doradzający firmom. "Wielu szefów zacznie wypychać ludzi na przymusowe urlopy".

Ale Magdalena Strózik-Rytowska, starszy konsultant w Hewitt Associates, firmie zajmującej się zasobami ludzkim, widzi inne zagrożenie: "Pracodawcy w obawie przed kontrolami mogą zacząć nagminnie nakłaniać pracowników do brania urlopów tylko na papierze. Zresztą takie praktyki już się zdarzają w dużych korporacjach".

"Sezon urlopowy budzi grozę nie tylko u pracodawcy, ale i współpracowników, na których spada znacznie więcej pracy" - dodaje Korpolewska. "Poza tym trudno dobrze wypocząć ze świadomością, że po dwutygodniowej nieobecności czeka nas multum zaległości".

No właśnie, niechęci do urlopów nierzadko doszukać się można także po stronie samych zainteresowanych. Dr Jacek Zaprzewski, psycholog pracy ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, stwierdza: "Stajemy się pracoholikami, boimy się, że jak pójdziemy na urlop, to coś nas ominie, ktoś inny odniesie sukces albo nas ominie awans" - mówi.

Dyrektor personalny jednej z dużych firm elektronicznych z Trójmiasta musiał wręcz wyrzucać swoich ludzi na wypoczynek. "Ostatnio odbyłem poważną rozmowę z nimi, bo mieli kilkunastodniowe zaległości z zeszłego roku. Dałem im ultimatum: albo wypoczynek, albo obcinam premię" - opowiada.

Zdaniem ekspertów pracownicy często boją się, że gdy wyjadą na wakacje, okaże się, że wcale nie są niezastąpieni, albo wręcz po powrocie znajdą kogoś nowego siedzącego przy ich biurku. Anna G. pracuje w biurze marketingu jednego ze znanych koncernów farmaceutycznych. Z zeszłego roku zostało jej jeszcze 15 dni urlopu. "Wzięłam wolne tylko dwukrotnie. Raz, gdy moja mama była bardzo chora i nie miałam wyjścia, oraz drugi, gdy przyjaciółka mieszkająca w USA brała ślub" - mówi.

Dlaczego od półtora roku, odkąd została zatrudniona, nie znalazła czasu na wypoczynek? "Bo chcę się wykazać. Może dostanę awans i podwyżkę? Poza tym ciągle jest tyle pracy...".