Nie płacili alimentów, nie siądą za kółkiem
To nie były czcze pogróżki. W tym roku w Łódzkiem 30 osób straciło prawo jazdy, bo... nie płaciło alimentów. Szefowie ośrodków pomocy społecznej zgłaszają dłużników do wydziałów komunikacji i każą odbierać im dokumenty.
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
967 na Dolnym Śląsku, 850 na Śląsku i 647 w Łódzkiem - wylicza województwa, w których w ubiegłym roku złożono najwięcej wniosków o odebranie prawa jazdy za niepłacenie alimentów "Dziennik Łódzki". Taka kara to najwyraźniej najlepszy sposób na ludzi, którzy nie chcą płacić na utrzymanie swych dzieci. Szacuje się, że w kraju tylko około 10 proc. osób, którym sąd kazał płacić alimenty regularnie to robi. Trzeba więc było znaleźć bat na rodziców, którzy chcą się wykręcić od płacenia.
Ustawa weszła w życie kilkanaście miesięcy temu, ale ośrodki pomocy społecznej zaczęły ją stosować niedawno. Procedura wygląda tak: najpierw Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej (MOPS) sprawdza, czy rodzic faktycznie unika płacenia alimentów. Jeśli okaże się, że jest sknerą albo nie chce podjąć proponowanej pracy, by zarobić na alimenty, wówczas MOPS kieruje wniosek do prokuratury i występuje jednocześnie do wydziału komunikacji o odebranie prawa jazdy.
Rodzicowi, który zostaje bez pieniędzy na dziecko, gmina wypłaca zaliczkę alimentacyjną w wysokości od 170 do 300 zł. Alimenciarze mogą odzyskać prawo jazdy dopiero, gdy spłacą zaliczkę i oddadzą pieniądze byłemu małżonkowi.




























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!