Jak się okazuje, najgorszy los wcale nie spotkał truskawek, bo te całkiem nieźle, wbrew prognozom, obrodziły. Zabraknie za to czereśni, moreli i brzoskwiń - pisze "Pierwszy Portal Rolny". Jak wynika z raportu, poziom ich zbiorów eksperci ocenili jako zerowy. To oznacza, że nie ma co marzyć o niskich cenach w sezonie. Teraz kilogram czereśni kosztuje ok. 12 zł, w pełni zbiorów może obniżyć się ledwie o 2-3 zł.

Ręce załamują sadownicy, bo jabłek zbiorą aż o 70 proc. mniej, niż liczyli. Najbardziej ucierpiały takie odmiany, jak: idared, ligol i jonagold - uważane za jedne z najlepszych i najchętniej kupowanych przez klientów. Nie najlepiej będą wyglądały zbiory gruszek i śliwek. Owoców tych będzie o co najmniej jedną trzecią mniej niż w latach ubiegłych.

Dobrą wiadomość mamy za to dla miłośników malin, agrestu i aronii. Uprawy tych owoców mają się dobrze. Nie oznacza to jednak, że będą tanie. Bo jeśli rolnik ma i te, i np. zniszczone morele, może podnieść ceny, by odbić sobie straty. Na razie nawet eksperci nie są w stanie przewidzieć, ile zapłacimy za krajowe owoce, bo wiele z nich dopiero rozwija się na plantacjach i od pogody zależy, czy dotrwają do czasu zbiorów.