Szpinak wbrew obiegowym opiniom przedszkolaków nie pochodzi od krowy. W każdym razie nie jest tym, "co krowa przeżuje i wypluje". Pochodzi z dawnej Persji, a obecnego Turkiestanu, skąd Arabowie przywieźli go w średniowieczu do Hiszpanii. Jednak Europa w zdecydowanej większości pozostała obojętna na jego uroki. Dopiero wiek XIX przyniósł przełom. Siostry od św. Wincentego a Paulo opiekujące się nędzarzami sporządzały ze szpinaku ni to wino, ni nalewkę i podawały swoim podopiecznym chorym na anemię. Ku zaskoczeniu wszystkich szpinakowy eliksir bardzo korzystnie wpłynął na ich samopoczucie.

Prawdziwy szpinakowy boom nastąpił jednak dopiero po II wojnie światowej w Stanach Zjednoczonych, kiedy jego producenci wpadli na pomysł, że tak jak coca-colę i zupę Campbell wystarczy go dobrze zareklamować. Wkrótce mały, roześmiany od ucha do ucha chłopczyk przypominający Popeya z kreskówki prężył na billboardach mięśnie po tym, jak zjadł szpinak z puszki. A miał po czym, bo te zielone listki to prawdziwe zagłębie żelaza, witaminy C, sodu, potasu, magnezu, wapnia i wielu, wielu dobrodziejstw, którymi szpinak mógłby obdzielić całe towarzystwo z warzywniaka. Ale nikt nie jest doskonały, nawet szpinak ma swoją piętę achillesową. To zdradliwy kwas szczawiowy, który utrudnia przyswajanie wapnia. Gdy do pary doda się jajko, nabiał, jest lepiej, ale to właśnie podstępny kwas szczawiowy jest odpowiedzialny za to, że niektórzy, między innymi chorzy na nerki i wątrobę, reumatycy, muszą szpinak kochać czysto platonicznie, bez konsumpcji.

W Polsce szpinak żył przez lata swoim życiem. Podczas gdy w innych krajach, zwłaszcza we Włoszech i Francji, wspaniale pysznił się na stołach w sosach, farszach, sałatach, pod rybami, na rybach - w PRL przyjął skromną postać ciapy.
Wpadał w ręce dyletantów nie mających pojęcia ani o jego promocji, ani o przyprawianiu. Niejedno pokolenie ma więc szpinakową traumę na swoim koncie. "Wielu ludziom szpinak kojarzy się z koszmarem z dzieciństwa. Szkolną lub przedszkolną stołówką, talerzem, na którym w oceanie wodnistej zielonej brei unosi się bryja sczerniałych, pogniecionych ziemniaków i dryfuje lekko ścięte jajko sadzone. Znakomita część bywalców stołówki wypatrywała tylko momentu, w którym wyniosła się kadra nauczycielska, i hojnie zaczerpnąwszy na łyżkę, wypuszczała całą jej zawartość w kierunku klasowego kujona" - pisze autor internetowej strony Szpinak.prv.pl zadurzony bez pamięci w warzywku.

Nawet Jennifer Lopez uważa, że szpinak jest dobry na wszystko, nawet na potomka. Aby zwiększyć spożycie kwasu foliowego, gdy usilnie starała się o dziecko, przeszła na specjalną dietę: jadła szpinak na śniadanie (omlety), na lunch (sałatkę) i na obiad (z wody). "Przynajmniej będę miała mięśnie jak Popey" - tłumaczyła artystka.
Szpinak uwielbia też polska wokalistka Marysia Sadowska. "Zwłaszcza świeże pęki, ich liście dodaję do sałatek. Lubię też naleśniki ze szpinakiem".

Kiedyś uliczny sprzedawca wręczył jej za darmo cztery siatki z zielonymi listkami. Przez tydzień z całą rodziną przygotowywała go na różne sposoby. Dziś lubi też wyskoczyć gdzieś na szpinak, na przykład na tartę lub rożki ze szpinakiem do warszawskiego Green Cofee lub Cafe Brama.
Aktor Krzysztof Kowalewski zajada się szpinakiem francuskim, w kulkach, maślanym i koniecznie z czosnkiem. Jego żona Agnieszka potrafi nawet przyrządzić pyszny szpinak z rodzynkami. Najdawniejsze wspomnienie aktora związane z zielonym szaleństwem bynajmniej nie jest traumatyczne. Już w dzieciństwie pokochał szpinak w wersji podstawowej. Z jajkiem sadzonym oczywiście.

Wielką fanką szpinaku w każdej postaci jest Marysia Góralczyk-Berent, modelka, aktorka, dziennikarka, a w dodatku zapalona kucharka. Przepisami sypie jak z rękawa: na sałatę ze szpinakiem i bekonem, na quiche - kruche ciasto ze szpinakiem, lasagne. "Właśnie zastanawiam się, czy zrobić to dziś ze szpinakiem, czy z mięsem" - dodaje.
To, co wielu kojarzy się z przykrym wspomnieniem z dzieciństwa, dla Marcina Prokopa, redaktora naczelnego miesięcznika <Film> i dziennikarza telewizyjnego, było owocem zakazanym. Jego rodzina zachowała się jak wytrawna agencja reklamowa, bo nie ma lepszej reklamy produktu niż jego zakaz. -Od dzieciństwa słyszałem, że szpinak ma za dużo kwasu szczawiowego, a to ogromnie niebezpieczne. Czy nie brzmi to fascynująco? Bardzo to na mnie zadziałało: gdy nikogo nie było w domu, od razu zagrzewałem sobie szpinak. W wersji: czosnek, śmietana, wbite jajko. Teraz lubię jeszcze dodać jajko sadzone i frytki samoróbki".

Aktor Paweł Deląg przeciw zielonej papce buntował się solidarnie wraz z siostrą, ale skapitulowali, kiedy mama podała im pierogi ze szpinakiem. To było coś. Dziś zieloną papkę aktor wciąż omija z daleka, ale przepada za szpinakowymi sałatami, pierogami i solą na tym warzywie. Spokojnie przełknąłby też "dziewczynę w szpinaku".
Buntowniczą postawę wobec szpinaku przyjął także w dzieciństwie Mateusz Damięcki. "Gotowany był dla mnie prawdziwym paskudztwem. Później były świeże liście, ale też było źle" - opowiada aktor. Jednak do czasu. "Kiedyś tata przyrządził mi wspaniały szpinak ze śmietaną i czosnkiem". I w ten sposób zielonym listkom przybył kolejny wierny fan.
Lista nawróconych na to warzywo wydaje się bez końca. Nie straszy już czarna wołga, nie straszy szpinak. Wręcz przeciwnie - wszyscy go kochają. A ci, którzy nie kochają, po prostu dobrze go nie znają.



OMLET ZE SZPINAKIEM JENNIFER LOPEZ


Jennifer Lopez - człowiek-orkiestra: piosenkarka, aktorka, projektantka własnej linii ubrań i właścicielka restauracji. Ostatnio gorąca orędowniczka diety szpinakowej
Dla jednej - dwóch osób
Przygotowanie: 10 minut
Smażenie: łącznie 8 minut


CZEGO POTRZEBUJEMY:
- 3 jajka
- 2 łyżki mleka
- 3 łyżki margaryny
- łyżeczka masła
- 20 dag szpinaku
- łyżeczka mąki
- ząbek czosnku
- sól, pieprz


JAK TO ZROBIĆ:
Szpinak należy dokładnie opłukać, potem usunąć ogonki. Następnie na durszlaku sparzyć listki wrzącą wodą, osączyć i dość grubo posiekać. Krótko (około trzech minut) smażyć na dwóch łyżkach margaryny lub masła,, dodać mąkę, roztarty czosnek, sól, pieprz, a na koniec rozprowadzić łyżką mleka.
Jajka wymieszać z pozostałym mlekiem, posolić i na średniej patelni usmażyć omlet. Gdy się zetnie, co powinno zająć około pięciu minut, odpowiednio nałożyć szpinak. Można teraz omlet złożyć na pół (są dwie szkoły: ze składaniem i bez) i delikatnie zsunąć na podgrzany przez chwilę w piekarniku talerz. Ewentualnie polać roztopionym masłem.
Wedle uznania można też dodać gałkę muszkatołową, starty żółty ser, gorgonzolę lub garść pokrojonej w kostkę wędliny. Wówczas najpierw należy podsmażyć na łyżce masła pokrojoną wędlinę, wlać wybite jajka i dopiero dodać utarty ser oraz wybrane przyprawy. W innej wersji, bardziej wykwintnej, można chwilę przed smażeniem szpinaku na maśle dodać dwie łyżki płatków migdałowych. Jeśli ktoś lubi - na wierzchu potrawy lub obok można ułożyć pomidorki koktajlowe. Podawać zaraz po przyrządzeniu!