A to dlatego, że od 1 stycznia - zgodnie z projektem Ministerstwa Finansów - służba celna oraz skarbowa ma zostać zlikwidowana. W ich miejsce powstanie Krajowa Administracja Skarbowa.

Celnicy narzekają, że zmiany mogą oznaczać zwolnienia. Boją się, bo nikt nie zagwarantował im miejsc pracy. Dlatego będą protestować, i to w najbardziej nielubiany przez podróżujących sposób. Jeśli dojdzie do strajku włoskiego, to czeka nas na granicach sporo nerwów.

Wszystkie samochody oraz turyści mają być drobiazgowo kontrolowani na przejściach granicznych. Wiadomo, że przez to znacznie wydłuży się czas oczekiwania na przekroczenie granicy - informuje "Życie Warszawy".

Decyzja o tym, czy celnicy na przełomie czerwca i lipca zastrajkują, zapadnie 14 czerwca podczas spotkania związków zawodowych celników i skarbówki.