Wiadomo nawet, jak będą wyglądać kartki. Na każdej z nich wpisane będą dane kierowcy - jego imię, nazwisko, adres, nawet numer rejestracyjny samochodu. Kartki będą różniły się kolorami - te na benzynę będą żółto-pomarańczowe, na olej napędowy - zielono-żółte, zaś na autogaz - biało-niebieskie. Każda będzie miała po osiem kuponów do odcinania na stacji paliw. Na nich, dodatkowo, trzeba będzie wpisywać numer rejestracyjny auta - informuje "Fakt".

Kartki będą co prawda papierowe, ale trudne do podrobienia. Każda z nich ma być zabezpieczona hologramem lub znakiem wodnym. Kiedy zostaną wprowadzone? Ministerstwo Gospodarki wyjaśnia, że kierowcy będą tankować na kartki tylko w sytuacjach wyjątkowych - jeśli bezpieczeństwo paliwowe państwa będzie zagrożone.

Co to oznacza? Jeśli np. dostawy ropy naftowej nagle zostaną do naszego kraju wstrzymane, a zapasy dramatycznie zaczną się kurczyć, Rada Ministrów może zdecydować o wprowadzeniu ograniczeń w sprzedaży paliw. I to ona w specjalnym rozporządzeniu dokładnie określi, ile każdy kierowca może zatankować benzyny, oleju napędowego czy autogazu. Oczywiście pod warunkiem, że będzie miał na to kartki. Te kierowcom w całym kraju mają rozdawać wojewodowie - pisze "Fakt"

Specjaliści krytykują jednak pomysł ministra Woźniaka: " Czyżby Polska szykowała się na wojnę" - zastanawia się Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliwowego. "Przecież na rynku nie mamy żadnych problemów z benzyną, olejem napędowym czy gazem do samochodów. W tej chwili zagrożenie bezpieczeństwa paliwowego kraju jest naprawdę mało realne. To absurd i powrót do socjalistycznego myślenia" - uważa Szczęśniak.