Najbardziej komfortowo czujemy się w swoim domach. Ponad cztery piąte badanych przez CBOS określa swoje miejsce zamieszkania jako bezpieczne i spokojne. Tylko niespełna jedna piąta ankietowanych uważa, że żyje w niebezpiecznej okolicy, a dwie piąte obawia się, że może paść ofiarą przestępstwa.

Czy to oznacza, że większość z nas zauważyła spadek przestępczości? Zdaniem eksperta - niekoniecznie. - Poczucie zagrożenia paraliżuje aktywność. Dlatego ludzie mają wewnętrzną potrzebę postrzegania najbliższego otoczenia - domu, bloku, osiedla - jako miejsca bezpiecznego. Po prostu tak jest łatwiej żyć, wykonywać codzienne czynności jak chociażby zakupy, które zmuszają do wyjścia z domu i zetknięcia się z otoczeniem - uważa Radosław Kaczan, psycholog z warszawskiej Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

Najbardziej komfortowo czują się u siebie mieszkańcy wsi (91 proc.) oraz małych miast (85 proc.). - Duże miasta wydają się mniej bezpieczne głównie z powodu anonimowości ich mieszkańców. To brak informacji o osobach, które nas otaczają rodzi poczucie zagrożenia - tłumaczy Radosław Kaczan. - Mała miejscowość jest bardziej "oswojona", tzn. ludzie się znają, sporo o sobie wiedzą, wiedzą też gdzie - w razie czego - mają szukać pomocy. A w dużej aglomeracji jest większa szansa, że napotkamy ludzi mniej życzliwych, że zostaniemy czymś zaskoczeni - podaje psycholog.

Jak się jednak okazuje Polacy częściej niż o własne bezpieczeństwo boją się o swoich najbliższych. Obawę przed tym, by ofiarą przestępstwa nie stał się ktoś z najbliższej rodziny, odczuwa ponad połowa respondentów.