Zawisza już od kilku tygodni przekonuje Ministerstwo Sprawiedliwości do wpisania nowego przestępstwa do kodeksu karnego. Chce, by panie, które będą w kusym stroju spacerowały wzdłuż drogi, były karane. Zdaniem posła, taki przepis pozwoli zwalczyć prostytucję, kwitnącą przy ruchliwych trasach.

Tylko jak odróżnić, czy kobieta w mini to prostytutka, czy może po prostu miłośniczka krótkich spódniczek? Sam Zawisza przyznaje, że tu może być problem. "Może się zdarzyć, że atrakcyjna dziewczyna wracająca w mini z dyskoteki zostanie zatrzymana przez policję, ale takie przypadki byłyby rzadkie" - twierdzi poseł. Jego zdaniem, policjanci są na tyle doświadczeni, że bez problemu będą w stanie rozpoznać, która z pań jest prostytutką.

Zawisza na poparcie swojego pomysłu przedstawia kodeks francuski, w którym od trzech lat jest zapis o karze za pasywne zachęcanie do seksu - pisze "Newsweek". Ale to nie przekonało polskiego resortu sprawiedliwości. Bo do tej pory na podstawie tego prawa nad Loarą skazano tylko jedną kobietę. A prostytutki, które są zatrzymywane, wracają do domu po wygranych sporach na temat tego, jak głęboki dekolt wypada włożyć.