Jedna z najważniejszych zmian, które ministrowie zapisali w kodeksie karnym, dotyczy tzw. obrony koniecznej, czyli walki z bandytą, który na nas napadł. Jeśli wtargnął do naszego domu, mamy pełne prawo go zabić w obronie życia swego i najbliższych. I nie poniesiemy za to żadnej odpowiedzialności.

Nowy kodeks karny zaostrza też m.in. kary dla młodocianych przestępców - w wieku 15-17 lat. Nie będzie dla nich litości, jeśli dopuścili się najcięższych zbrodni: zabójstwa, brutalnego pobicia czy napadu z bronią w ręku. "Zdemoralizowani przestępcy będą karani niemal jak dorośli, z wyłączeniem kary dożywotniego więzienia" - zapowiada premier Jarosław Kaczyński.

Jeśli na całe życie za kratkami sąd skaże dorosłego, nie będzie on już miał szansy na wcześniejsze zwolnienie, np. za dobre sprawowanie, bo możliwość skrócenia odsiadywania tego wyroku zniknie z przepisów.

Najwyższą karę - 25 lat za kratami lub dożywocia - dostaną m.in. bandyci, którzy zabili kogoś, by utrudnić śledztwo: świadka, policjanta, sędziego czy prokuratora. Jednym z najostrzej tępionych przestępstw będzie także gwałt ze szczególnym okrucieństwem oraz dokonany na dziecku poniżej 15. roku życia - grozi za niego także do 25 lat w celi.

Jeśli złodziej napadnie na kogoś z bronią w ręku albo - kradnąc samochód - będzie wygrażał kierowcy pistoletem, każąc mu wysiadać czy oddać kluczyki, sąd także będzie mógł wymierzyć mu 25 lat więzienia. Kieszonkowcy zaś mogą spędzić w celi nawet 10 lat - teraz są właściwie bezkarni, bo drobne kradzieże są traktowane jako wykroczenie. Grozi za nie areszt lub grzywna.

Rząd chce też zwiększyć kary dla kierowców prowadzących po pijanemu. Nowe to odebranie samochodu i opublikowanie zdjęcia kierowcy.

Do znowelizowanego kodeksu wprowadzone mają być też nowe pojęcia, m.in. zlecenie zabójstwa. "Dotąd było tak, że za zlecenie zabójstwa groziło o wiele mniej niż za samo wykonanie go. Teraz to się zmieni. Ponadto, jeśli morderstwo zostanie udaremnione, a więc zlecenie nie zostanie wykonane, ten, kto go chciał, i tak poniesie karę. Teraz uchodziło mu to bez żadnych konsekwencji" - tłumaczy premier.

Inną nowością jest kara za namawianie przez internet nieletniego do spotkania. Taka próba będzie traktowana jako tzw. przygotowanie do popełnienia przestępstwa. Teraz trzeba udowadniać, że w wyniku rozmowy przez komputer przestępca ze swą ofiarą się spotkał i miał wobec niej złe zamiary.

Za przygotowanie do przestępstwa uznawane będzie też wnoszenie broni na mecz czy koncert albo posiadanie niebezpiecznego przedmiotu (noża, siekiery, pistoletu) w miejscach publicznych: kinie, kawiarni, na przystanku itp. Będzie karany już sam zamiar użycia, nawet jeśli nikomu krzywda się nie stała. Przestępstwem będzie też wejście na imprezę, na której ktoś nie miał prawa się pojawić, bo wcześniej dostał zakaz, np. za uczestniczenie w burdzie.

Zaostrzą się kary dla bandytów działających w zorganizowanych grupach przestępczych. Kary dla nich mają być dwa razy wyższe, niż gdyby działali w pojedynkę. "Jeśli np. za rozbój z niebezpiecznym narzędziem grozi 5 lat więzienia, to osoba działająca w gangu dostanie za nie 10 lat" - wyjaśnia szef Rady Ministrów.

I wreszcie bat na oszustów, którzy pławią się w cudzych pieniądzach. Za przestępstwa finansowe: wyłudzenia, specjalne działanie na czyjąś szkodę grozić będą 10-krotnie wyższe grzywny niż dziś. Największa - aż 7,2 mln zł. Chodzi o to, by nikomu się takie przestępstwo nie opłacało.

Premier ma nadzieję, że dzięki ostrzejszym przepisom uda się wreszcie skutecznie walczyć z przestępczością i sprawić, że poczujemy się bezpieczniej. "Liczba przestępstw spada, ale teraz wytoczyliśmy najcięższe działo w walce z nimi" - podsumowuje Jarosław Kaczyński.