Wielkanoc, radosne święto odrodzenia, wywoływało zwykle pozytywne emocje. Ale ostatnimi czasy dotyczy to tylko pierwszego dnia świąt. Poniedziałek wielkanocny budzi zgoła inne uczucia. I nie ma się czemu dziwić. Tradycyjny lany poniedziałek jest od paru lat dosyć niebezpieczny. Zwłaszcza w miastach.

W tym dniu już od samego rana ulice przemierzają grupy chuliganów uzbrojonych w wiadra z wodą. Przez cały dzień oblewają wszystkich przechodniów, niezależnie od wieku i płci. Ich ofiarami padają także ci, którzy nie mają ochoty brać udziału w tej zabawie. Woda leje się więc strumieniami do autobusów miejskich i samochodów zatrzymujących się na światłach, na ludzi idących do kościoła. Niektórzy "dowcipnisie" zrzucają z okien na przechodniów plastikowe woreczki wypełnione wodą. A taki "pocisk", spadając np. z 6 piętra, może spowodować groźne obrażenia. W rezultacie wielu mieszkańców miast boi się tego dnia wyjść z domu. "Czas wreszcie skończyć z tym dyngusowym terrorem" - przekonują i żądają surowych kar dla uczestników niebezpiecznej zabawy.

Tradycji musi się stać zadość

Zwolennicy mokrego dyngusa twierdzą, że o żadnym terrorze nie może być mowy. Przekonują, że polewanie wodą to w większości wypadków tylko niewinna zabawa, a przechodnie, zamiast się denerwować i złościć, powinni podejść do niej z uśmiechem i zrozumieniem. Wszak to tradycja, a tradycji musi stać się zadość.

Woda tylko do południa?

Która ze stron ma rację, rozstrzygnijcie same. Warto tu jednak przypomnieć, że staropolska tradycja nakazuje brać udział w zabawie przede wszystkim kawalerom i pannom. Według niej wodą można polewać się tylko do południa. Reszta lanego poniedziałku powinna upływać już tylko na „chodzeniu po dyngusie”, czyli składaniu sobie życzeń i sąsiedzkich odwiedzinach. Poza tym wiader i garnków mogli używać tylko mieszkańcy wsi. W miastach dystyngowani panowie ograniczali się jedynie do spryskania panien perfumami lub wodą różaną. Tak zresztą było chyba przyjemniej i lepiej. Przynajmniej dla większości.

Mandat w lany poniedziałek

Na szczęście na chuliganów są sposoby. Dlatego pamiętaj, że jeśli oblewanie wodą uszkodzi np. Twój samochód możesz zgłosić to policji lub straży miejskiej. "Nie będzie pobłażania dla chuliganów polujących z wiadrami wody na przechodniów." - tłumaczy nadkomisarz Marcin Szyndler z Komendy Głównej Policji i obiecuje: "Będziemy reagować na wszystkie zgłoszenia obywateli. Nasze patrole, a także patrole straży miejskiej, pojawią się wszędzie tam, gdzie najczęściej dochodzi do ataków: w pobliżu kościołów, na przystankach, w miejscach spacerów. Najbardziej agresywni chuligani będą karani mandatami lub ich sprawa trafi do sądu grodzkiego. Ci, którzy zaatakują autobusy i samochody, mogą zostać ukarani jeszcze surowiej: wyższą grzywną lub ograniczeniem wolności".



A co Ty myślisz o lanym poniedziałku? Zapraszamy do dyskusji na forum!