Jak należy tłumaczyć wynik naszej sondy?

Problem dyskryminacji i łamania praw kobiet w ciąży istnieje od dawna. Ale dziś więcej kobiet chce o tym mówić otwarcie. Z czego to wynika? Głównie z szerszego dostępu do informacji na temat praw kobiet spodziewających się dziecka. Kobiety zaczynają zdawać sobie sprawę z faktu, że ciąża je chroni. A w związku z tym są bardziej wyczulone na przejawy dyskryminacji i nie boją się przyznać, że bywały obiektem nierównego traktowania.

Czy wobec tego ta liczba głosów powinna niepokoić?

Uważam, że tak. Z jednej strony świadczy o tym, że pracodawcy nie przestrzegają prawa. Dlaczego? Albo nie zdają sobie sprawy z tego, że dyskryminują, albo robią to świadomie, bo czują się bezkarni. Jednocześnie taki wynik jest niepokojący w kontekście niskich wskaźników dzietności - jednych z najniższych w UE. Skoro takie jest podejście pracodawców, to młode Polki nie chcą mieć dzieci lub odwlekają decyzje prokreacyjne.

A jak skomentowałaby Pani dyskryminację ciężarnych uczennic w szkołach?

Należy to tłumaczyć atmosferą, jaką wokół tego problemu wytwarzają środowiska ultrakatolickie. Kroki podejmowane przez ministra Giertycha i rząd powodują, że o przypadkach nieletnich matek mówi się w kategoriach potępienia, co później przekłada się bezpośrednio na sposób ich traktowania w środowisku szkolnym.

Czy widzi Pani jakieś rozwiązanie problemu łamania praw kobiet w ciąży w ogóle?

Aby zmienić tę rzeczywistość, potrzebna jest przede wszystkim widoczna polityka rządu na rzecz równego traktowania kobiet i mężczyzn oraz obrony praw kobiet. Nie chodzi o becikowe, wydłużanie urlopu macierzyńskiego czy prawne zmuszanie pracodawców do zatrudniania kobiet po urlopie wychowawczym. Chodzi o to, żeby promować partnerstwo w rodzinie i zachęcać ojców do zajmowania się dziećmi oraz do korzystania z urlopów im przysługujących. Chodzi o dostępność instytucjonalnych form opieki, by kobiety mogły pracować, jak również o to, aby zachęcać pracodawców do równego traktowania obu płci w zatrudnieniu.

A jak kobiety mogą przeciwdziałać, a właściwie jak radzić sobie z przejawami
dyskryminacji?

Jest tylko jeden sposób - składać skargi na pracodawców, którzy dyskryminują. Z przepisów Kodeksu pracy wynika, że ciężar dowodu w sprawach o dyskryminację spoczywa na pozwanym, a nie na kobiecie, która skargę składa. Jest to droga uciążliwa, ale wydaje się jedyną możliwą do zastosowania i zmieniającą świadomość społeczną. Im więcej skarg i ukaranych z tego tytułu pracodawców, tym większe szanse na zaprzestanie praktyk dyskryminacyjnych. Takie skargi przyjmuje Państwowa Inspekcja Pracy.



Szacuje się, że w 2006 r. urodziło się ok. 374 tys. dzieci, tj. o ponad 10 tys. więcej niż w 2005 r., ale o ok. 1/3 mniej niż w 1990 r. (wtedy urodziło się w Polsce blisko 500 tys. dzieci) i blisko połowę mniej niż w 1983 r., który był szczytowym rokiem ostatniego wyżu demograficznego (723 tys. urodzeń). W 2006 r. współczynnik urodzeń wyniósł 9,8‰ i był o 4,5 pkt. niższy niż w 1990 r. (w 2005 r. wynosił 9,6‰).*

* Wyniki badań GUS: Podstawowe informacje o rozwoju demograficznym Polski do 2006 roku