Rodzina kobiety pochodzi z Maroka, ona urodziła się już w Niemczech, ma niemieckie obywatelstwo i nie nosi muzułmańskiej chusty. Pięć lat temu wyszła za Marokańczyka, z którym ma dwójkę dzieci. Okazało się, że mąż regularnie ją bił, a nawet groził śmiercią.

Wreszcie cierpliwość kobiety się wyczerpała. Po kolejnej awanturze wezwała policję, a ta zabrała męża na komisariat. Marokanka złożyła pozew o natychmiastowy rozwód, bez obowiązującego w Niemczech rocznego okresu separacji. Była pewna, że to formalność. Miała nadzieję, że sąd weźmie pod uwagę to, że mąż jest agresywny, a ona czuje się zagrożona.

Sąd Rodzinny we Frankfurcie był innego zdania. Sędzia Christa D. uznała, że kobiecie nie należy się rozwód, bo Koran pozwala, żeby mąż bił żonę, z którą nie jest szczęśliwy. W uzasadnieniu wyroku sędzia napisała, że oboje małżonkowie są muzułmanami i zostali wychowani w kulturze islamu, więc powinni stosować się do praw Koranu. Nieważne, że żyją w Niemczech. Koran powinni stosować tak, jakby byli w Maroku.

W Niemczech zawrzało. Zaczęto zadawać pytanie, czy prawa islamu są ponad prawami człowieka i konstytucją. I czy skandaliczny wyrok to tylko pomyłka pani sędzi. Do sądu we Frankfurcie wpłynęło zażalenie na sędzię, która wydała kontrowersyjny wyrok. Sprawa Marokanki zostanie ponownie rozpatrzona.

Sędzia już raz przed 10 laty trafiła na pierwsze strony gazet. Podczas prowadzonej przez nią rozprawy mąż zastrzelił na sali sądowej byłą żonę.