To efekt wejścia w życie ustawy o postępowaniu wobec dłużników alimentacyjnych. Wprawdzie ustawę uchwalono półtora roku temu, ale dopiero teraz urzędy zaczęły ją stosować.

Procedura wygląda tak: najpierw Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej (MOPS) sprawdza, czy rodzic faktycznie unika płacenia alimentów. Jeśli okaże się, że jest sknerą albo nie chce podjąć proponowanej pracy, by zarobić na alimenty, wówczas MOPS kieruje wniosek do prokuratury i występuje jednocześnie do wydziału komunikacji o odebranie prawa jazdy.

Rodzicowi, który zostaje bez pieniędzy na dziecko, gmina wypłaca zaliczkę alimentacyjną w wysokości od 170 do 300 zł - informuje "Życie Warszawy". Alimenciarze mogą odzyskać prawo jazdy dopiero, gdy spłacą zaliczkę i oddadzą pieniądze byłemu małżonkowi.