Na fotografiach stoją dwie dziewczynki o azjatyckich rysach. Mocno umalowane ubrane w bikini i szorty. Zdjęcia, które wyglądają jak reklamówka turystyki seksualnej, są reklamą Armaniego lansującą najnowszą kolekcję dla dzieci. W Hiszpanii rozpętały burzę. - Tego nie można tolerować - grzmiał hiszpański rzecznik praw dziecka Arturo Canalda. Można oczywiście przedstawić bawiące się dzieci ubrane w dziecięce stroje, ale wtedy efekt nie zostanie osiągnięty...
Kilka tygodni temu podobna sytuacja miała miejsce w Wielkiej Brytanii. Instytut regulujący reklamę w tym kraju (ASA) zabronił firmie No Suger Added prowadzenia kampanii, w której wykorzystywano zdjęcia dzieci w prowokacyjnie seksualnych pozach.

We Włoszech kontrowersje wywołało natomiast zdjęcie domu mody Dolce Gabbana ze sceną przypominająca gwałt. Fotografia reklamowa przedstawia leżącą kobietę, nad którą nachyla się przytrzymujący ją za ręce półnagi mężczyzna w otoczeniu trzech innych panów. W wyniku protestów organizacji feministycznych oraz włoskiego Instytutu Dyscypliny Reklamy zdjęcie wycofano z prasy i billboardów. Wcześniej pokazywania tych fotografii zakazano w Hiszpanii.

Znanym na całym świecie stylistom Domenico Dolce i Stefano Gabbanie zarzucono apologię przemocy wobec kobiet, wulgarność i brak przyzwoitości.
Po falach krytyki domy mody wycofują się ze swoich polemicznych kampanii reklamowych. "Wybaczcie nam, nie chcieliśmy nikogo obrażać, zwłaszcza kobiet. Uważamy je za królowe i dajemy tego nieustanne dowody w czasie naszych pokazów" - oświadczyli styliści włoskich domów mody.

Coraz więcej reklam zamiast prezentować produkty, ma za zadanie wzbudzić dyskusję. Producenci sigają po coraz brutalniejsze obrazy i skojarzenia, najczęściej z podtekstem seksualnym. Paradoksalnie te głośne debaty w mediach przyczyniają się do osiągnięcia przez firmy ich reklamowego celu, i to tanim kosztem.