Według badań portalu wynagrodzenia.pl, różnica między przeciętnymi zarobkami kobiet i mężczyzn jest dziś większa niż przed rokiem. Kobiety, często mimo wyższych kwalifikacji i większego doświadczenia zawodowego, na podobnych stanowiskach zarabiają mniej niż mężczyźni. W 2005 r. mężczyźni zarabiali średnio 2850, a kobiety 2145 zł. W zeszłym roku płaca mężczyzn wzrosła o 50, za to kobiet spadła o 9 zł. Różnice w wysokości płac występują na każdym etapie kariery zawodowej i we wszystkich zawodach. Dotyczą zarówno szeregowego pracownika, jak i prezesa firmy.

Poprosiliśmy o komentarz posłankę SLD Izabelę Jarugę-Nowacką:

Art. 33 Konstytucji RP mówi, że kobieta i mężczyzna mają równe prawo do jednakowego wynagrodzenia za pracę jednakowej wartości. Obecna sytuacja oznacza, że codziennie łamiemy konstytucję, bo nierówność w płacach jest bardzo znaczna. W Polsce, niestety, kobiety wciąż należą do biedniejszej części społeczeństwa. Dotyczy to nie tylko pensji, ale również rent i emerytur. Nawet kraje skandynawskie, które z polityki równościowej uczyniły swój sztandar, też borykają się z tym problemem. Ale tam różnica wynosi 7%, u nas - jak podają różne źródła - ponad 30%. Samo zjawisko dysproporcji nie zostało dostatecznie zbadane. Dane zbierane przez różne urzędy, w tym GUS, dopiero od niedawna są segregowane ze względu na płeć.

Niższe zarobki kobiet to częściowo wynik naszej mentalności i stereotypów. Kiedy np.: na drzwiach sklepów czy zakładów usługowych pojawia się ogłoszenie: "Potrzebna kobieta do pracy", zwykle znaczy to, że oferowana płaca będzie jedną z najniższych. Skuteczna walka z nierównościami wymaga zbadania zjawiska całościowo, zgromadzenia szczegółowych informacji, dlaczego te różnice powstają.