Zwiększenie udziału kobiet w życiu publicznym, opieka okołoporodowa, edukacja seksualna, obowiązkowe badania zdrowotne, pomoc finansowa dla samotnych matek i rodzin wielodzietnych, większe zasiłki na dzieci - to tylko część postulatów nowej kobiecej partii. Wszystko zaczęło się od ruchu społecznego "Polska jest kobietą" i manifestu "Dość upokorzeń" opublikowanego trzy miesiące temu w "Przekroju". Celem ruchu społecznego jest aktywizacja kobiet w życiu społecznym. Zadaniem partii, która wyłoniła się z ruchu jest zmiana obowiązującego prawa w kluczowych dla kobiet kwestiach. Pracują już nad tym grupy eksperckie odpowiedzialne za tworzenie programu partii w zakresie prawa, ekonomii (gospodarka i finanse), medycyny (zdrowie), edukacji, kultury i polityki społecznej.
Okazało się, że Polki czekały na podobną inicjatywę. Sama pomysłodawczyni nie spodziewała się tak dużego odzewu. Partia Kobiet i ruch "Polska jest kobietą" działa dzisiaj już w 24 regionach kraju i kilku za granicą (Berlin, Londyn, Irlandia, USA).
Założyciele Partii Kobiet obok Manueli Gretkowskiej to m.in.: Ilona Kanclerz, Lidia Popiel, Wiktor Osiatyński. Inicjatywę wspierają znane Polki: Beata Tyszkiewicz, Anna Maria Jopek, Kayah, Grażyna Szapołowska.


Polki o Nowej Partii:

Magdalena, 30 lat, ekonomistka z Warszawy: "Myślę, że to pożyteczna inicjatywa, bo jej motywem przewodnim nie jest ideologia, ale konkretne cele i zadania. Wszystkie działające partie wiele obiecały kobietom, ale niewiele osiągnęły. Mam nadzieję, że nowa partia kobiet to zmieni".

Agnieszka, 46 lat, księgowa z Konina: "Manifest brzmi obiecująco. Trzymam kciuki za nową inicjatywę, ale polityka to wciąż męski świat i wątpię, żeby udało się przeforsować tak radykalny, kobiecy punkt widzenia jaki prezentuje Gretkowska".

Paulina, 19 lat, studentka z Gdańska: "Nie jestem pewna, czy to potrzebna inicjatywa. Postulaty nowej partii to żadna rewolucja, znajdują się częściowo w programach istniejących już ugrupowań politycznych .W teorii wszystko brzmi dobrze, gorzej z praktyką".

Katarzyna, 27 lat, pracownik działu PR z Warszawy: "Wciąż słychać wokół o dyskryminacji kobiet. Praca za seks, przemoc w rodzinie, molestowanie. Jesteśmy nadal słabszą płcią, chociaż tyle się mówi o równości. Zwykle okazuje się, że to puste słowa. Mam nadzieję, że partia Gretkowskiej będzie w stanie to zmienić, może nie od razu, bo wszystko wymaga czasu. Skoro mężczyźni - politycy dbają tylko o własne interesy, potrzeba kobiet - polityków, ale ze społecznym wyczuciem. Myślę, że założycielka partii do takich kobiet należy".

Joanna, 37 lat, bankowiec z Radomia: "Jestem sceptyczna, ale kibicuję pomysłowi. Jestem kobietą i chciałabym, żeby w Polsce żyło się nam lepiej. Hasła polityków to zwykle fikcja. Co z tego, że państwowa służba zdrowia jest teoretycznie bezpłatna, skoro musiałam zapłacić za swój poród. Chciałabym zobaczyć wymierne efekty działań ludzi władzy, a nie hasła na papierze".