Zamiast obrączek mieli kółka od zasłon
W sierpniu 1944 w Warszawie panowały skrajne emocje: od euforii zwycięstw powstańczych po rozpacz, spowodowaną utratą najbliższych. Ale ludzie kochali się, brali nawet śluby. Tylko, że oprócz szczerego uczucia towarzyszyło im przekonanie, że muszą się szybko pobrać, bo przecież jutra już może nie być...
- "Zakochałam się w koledze mojego ojca"
- Warszawiacy powiedzieli "nie" okupantom
- Samotni z wyboru czy ze strachu?
- Pięć lat warszawskich emocji
- Przejrzeli 10 ton śmieci. Znaleźli obrączkę
- "Małżeństwo to wolność, a nie jej koniec"
- Miłosny list połączył ich po 16 latach
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ona - Alicja Treutler, pseudonim "Jarmuż", lat 21. On - Bolesław Biega "Pałąk", o rok starszy. Poznali się w 1939 roku, zamieszkali przypadkiem w tej samej kamienicy, jedno nad drugim. O ślubie rozmawiali jeszcze przed Powstaniem, ale wojna to wojna... Poza tym uroczystości przeciwny był ojciec Alicji. Jego zdaniem Bolek był zbyt młody, no i nie miał porządnej posady.
W sierpniu 1944 roku oboje służyli w tym samym oddziale i brali udział w walkach w centrum miasta. Gdy Bolek został ranny, Alicja odwiedziała go w szpitalu i stamtąd poszła w świat wiadomość, że ślub odbędzie się już nazajutrz w południe. Wtedy nie planowano na kilka miesięcy, nawet na kilka dni do przodu. Liczyło się tu i teraz.
ŚLUBÓW BYŁO WIELE, DLACZEGO TEN SFILMOWANO?
Stało się to niejako przez przypadek. Na ulicy Moniuszki, naprzeciwko nieistniejącego już kościoła, stacjonowała ekipa filmowa Armii Krajowej. Uroczystość mogła posłużyć jako materiał film, który miał podnosić na duchu, pokazywać, że jeszcze nie wszystko stracone, skoro ludziom chce się przysięgać miłość i wierność... Zdjęcia robił zaś sam Eugeniusz Lokajski, pseudonim "Brok" - jeden z najznakomitszych fotografów Powstania.
Zatem 13 sierpnia 1944 roku ksiądz Wiktor Potrzebski, pseudonim "Corda" przewiązał ich dłonie stułą i udzielil sakramentu ślubu. Za obrączki posłużyły im kółka od zasłon. Świadek pana młodego nie dotarł, został zabity podczas niemieckiego ataku na pocztę. Panna młoda trzymała w dłoniach więdnące gladiolusy, a we miała włosach biały kwiat. Zamiast zapachu świeżych bukietów czuć było smród spalenizny i środki dezynfekujące.
Alicja i Bolesław przeżyli Powstanie, doczekali razem końca wojny i wyemigrowali z kraju do USA. Historia ich ślubu jest jedną z najpiękniejszych powstańczych opowieści, bo mówi o czymś, o czym wielu z nas dzisiaj zapomniało: że gdy dwoje ludzi naprawdę chce być razem, to pokonają wszelkie przeszkody. "Pałąk" wspominał po latach, że jego ojciec miał wąptliwości, czy to dobry moment na ślub. Ale wtedy Bolek powiedział mu: "Tato, my się kochamy, a jutro może nas już nie być".
_______________________________________
NIE PRZEGAP:
>>> Zobacz przystojnych synów aktorów
>>> Czy masz już prezent na ślub
znajomych?


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!