"Tak jak w przypadku wielu gatunków ptaków, które do niedawna uznawano za ściśle monogamiczne, monogamia człowieka to również mit. Jako gatunek jesteśmy umiarkowanie poligamiczni" - twierdzi dr. hab. Bogusław Pawłowski - profesor w Katedrze Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz dyrektor Zakładu Antropologii PAN we Wrocławiu w rozmowie z portalem Onet.pl.

Zdaniem naukowca za taką tezą świadczą cechy budowy charakterystyczne dla poligamicznych gatunków: dymorfizm płciowy i duża wielkość genitaliów w stosunku do reszty ciała. Ale wielkie penisy to nie jedyne argumenty na poparcie tej tezy... "Nie trzeba jednak zaglądać ludziom do majtek, by stwierdzić, że z naszą oficjalną monogamią coś jest nie w porządku" - twierdzi specjalista.

MĘŻCZYŹNI IDĄ NA ILOŚĆ, KOBIETY - NA JAKOŚĆ

Bo w kwestii seksu mężczyźni idą na ilość a kobiety - na jakość... "Kobiety i mężczyźni z reguły realizują odmienne strategie zachowań płciowych. Mogą się one oczywiście różnić w obrębie każdej płci, ale większe jest jednak prawdopodobieństwo, że to mężczyźni, jako bardziej skłonni do zapewnienia sobie ilościowego sukcesu reprodukcyjnego bez potrzeby inwestowania w potomstwo, będą dążyć do współżycia z większą liczbą partnerek.

Kobiety mają z reguły inną strategię. Są przede wszystkim zainteresowane pozyskaniem mężczyzny, który będzie silnie przywiązany do swojej partnerki, będzie chronił i zabezpieczał zasoby pokarmowe dla niej i jej potomstwa. Szukają jakościowo lepszych partnerów. Karykaturą tych różnic między płciami jest stwierdzenie, że "kobiety chcą od jednego mężczyzny wszystkiego, a mężczyzna chce od wszystkich kobiet jednego" - wylicza naukowiec.

MĘŻCZYZNA IDEALNY

Dużo mówi się o miłości i bogatym wnętrzu. Ale nauka otrzeźwia i odziera z romantyzmu i złudzeń: w oczach kobiet uznanie znajduje mężczyzna o wysokim statusie społeczno-ekonomicznym. Mężczyźni zamożni lub sławni są uznani za najatrakcyjniejszych i mają z reguły więcej partnerek. Partner o wysokim statusie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo ekonomiczne partnerce i potomstwu. A co jest wyznacznikiem tego wysokiego statusu - to już zależy od kultury...

"Ewolucja po prostu premiowała preferowanie przez kobiety tych mężczyzn, którzy mieli wyższy status. (...)Z ewolucyjnego punktu widzenia BMW niczym nie różni się od 10 krów, które ma mężczyzna z plemienia Kipsigis w Afryce czy 10 świń będących dorobkiem życia Papuasa. Drogi samochód w Europie jest tym samym, co stado bydła w Afryce czy pole ryżu w Azji. To wyznacznik możliwości mężczyzny i wabik dla płci pięknej" - ciągnie wywód naukowiec.

BOGATYCH SIĘ NIE ZDRADZA

Co ciekawe, zgodnie z prawami biologii za pomocą majątku i pozycji mężczyzna nie tylko łatwiej zdobędzie partnerkę, ale i łatwiej utrzyma ją w wierności. "Związek między statusem męża, a wiernością jego partnerki jest silny. Kobiety, które mają bardzo zamożnych partnerów, mogą stanowić przykład małżeńskiej wierności. Z kolei, według niektórych badań, aż do 30 proc. partnerek mężczyzn o niskim statusie miewa skoki w bok". Partnerkom zamożnych mężczyzn zdrada po prostu się nie opłaca - za jedną chwilę zapomnienia muszą zapłacić utrata przywilejów. W przypadku mężczyzn jest odwrotnie: im są biedniejsi, tym wierniejsi. Po prostu nie mają czym kusić nowych partnerek...

DO ŁÓŻKA Z TWARDZIELEM, DO OŁTARZA - Z SAFANDUŁĄ...

Dlaczego właściwie kobiety zdradzają? Bo co innego idealny mąż i ojciec, a co innego - idealny dawna genów... "Kobiety zwykle preferują mężczyzn miłych, sympatycznych, z poczuciem humoru, mało agresywnych. Taki mężczyzna będzie inwestował w potomstwo, pomagał w jego wychowaniu. Natomiast w płodnej fazie cyklu, gdy kobiety mają podwyższony poziom hormonów płciowych, nagle zaczynają pożądać mężczyzn wysokich, o mocnej sylwetce, ostrych rysach twarzy, masywnych szczękach, zdecydowanych, przebojowych, nawet agresywnych". Kobiety wybierają wtedy typowych macho, bo "polują na dobre geny". Czyli: do łóżka idą z macho, a dzieci chcą wychowywać z dobrotliwym safandułą. I rzeczywiście, odsetek mężczyzn, którzy wychowują cudze dziecko, jest wyższy, niż można by przypuszczać. "We Francji 12-15 proc. mężczyzn wychowuje cudze dziecko, nie wiedząc o tym. Badania w Wielkiej Brytanii dały podobne rezultaty, choć są tam miasta, gdzie wskaźnik był nawet wyższy" - wylicza dr hab. Bogusław Pawłowski.

STAŁE ZWIĄZKI RUJNUJĄ LIBIDO?

"Badania pokazują, że już po roku stałego związku częstotliwość stosunków płciowych spada o ok. 50 proc. Seksualna atrakcyjność kobiety szybko maleje w oczach jej stałego partnera. To też wskazuje, że samiec Homo sapiens nie jest predestynowany do monogamii. Wystarczy jednak zmiana partnerki, by libido mężczyzny błyskawicznie się odbudowało" - mówi specjalista. Być może ten fakt jest przyczyną dość wysokiej statystyki zdrad. Z wielu badań prowadzonych w różnych krajach wynika, że ok. 30-40 proc. mężczyzn ma partnerkę lub partnerki poza stałym związkiem. Swoich mężów zdradza natomiast 15-25 proc. żon. To oczywiście tylko średnia" - opowiada naukowiec.

PO PIERWSZE: GEN

Ale dodaje: "Pomimo że wiele biologicznych cech wskazuje na umiarkowaną poligamię Homo sapiens, na całym świecie ogromna większość ludzi żyje z jednym partnerem". Monogamia zapewnia bowiem większy ład społeczny i odpowiednio kosztowną inwestycję w wychowywanie potomstwa, a więc - w przekazanie swoich genów. A o to przecież ponoć tak naprawdę nam wszystkim chodzi...

__________________________________

NIE PRZEGAP:

>>> W seksie jak na giełdzie
>>>Siedem nocy w siódmym niebie