Można zastanawiać się, czy to dobry chwyt marketingowy, czy pokazywanie się z dzieckiem innej rasy stało się po prostu modne. A może gwiazdom nie chce się po prostu rodzić, tracąc przy tym figurę, więc idą na łatwiznę?

LOS DZIECI SIĘ POPRAWIA, ALE...

Która odpowiedź jest dobra, nie jest ważne. Istotne, że przy okazji poprawia się los porzuconych lub osieroconych dzieci, a dzięki gwiazdom inni, zwykli ludzie, idą w ich ślady. Szkoda tylko, że za każdym razem oglądamy przy okazji mało smaczny spektakl, gdzie gwiazda mimochodem odwiedza jakąś klinikę, wspomaga sierocińce, wita się z premierem danego kraju.

Zobaczymy jak w tej roli wypadnie Nicole Kidman, bo tym razem to ona adoptuje dziecko, jak donosi australijskie pismo "New Idea". Razem z mężem Keithem Urbanem podobno zdecydowała się na wietnamską sierotę. Para wciąż nie podjęła do końca decyzji, ale zaczęła się już dowiadywać jak przebiegają adopcyjne procedury i jakie warunki trzeba spełnić jako przyszli rodzice.

W SPRAWĘ ZAANGAŻOWANI SĄ DYPLOMACI

Wietnamski urzędnik zajmujący się sprawami adopcyjnymi potwierdził: "Tak, to prawda. Amerykańska ambasada już się z nami skontaktowała w tej sprawie. To bardzo delikatna sprawa, staramy się trzymać to na razie w ukryciu".

Najwidoczniej nie udało im się, jednak Nicole Kidman w międzyczasie złożyła oficjalne oświadczenie, w którym zaprzecza, jakoby rozważała taki krok. "To kompletne zmyślenie – powiedziała Nicole – nie ma w tym odrobiny prawdy".

Jak zwykle, czas pokaże, czy to prawda, czy nie…

–––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––

NIE PRZEGAP:

>>> Perfekcjonizm jest kobietą
>>> Daj sobie prawo do błędów