W wywiadzie udzielonym "Gali", aktorka otwarcie mówi o tym, że właśnie wkracza w wiek średni. Choć niedługo będzie rodziła, czuje już upływ czasu i pojawiające się zmarszczki. Mimo, że wygląda kwitnąco i bardzo świeżo, zdaje sobie sprawę z tego, że aktorkom w pewnym wieku nie jest łatwo.

UWIELBIA DOJRZAŁE PIĘKNO

Choć jak sama mówi: "czasami tęskni za tamtym młodym, pulsującym i pyzatym ciałem", cieszy ją też cielesna dojrzałość.

Aktorka ma może niepopularne podejście do samej siebie, bo niezgodne z tym, co lansują kolorowe magazyny: "Widać wszystko – ciążę, dziecko, kryzysy, namiętność, rozpacz, miłość, każde kolejne dziesięć lat zostawia swoje ślady, coraz głębsze. Czasami mnie wkurzają, ale częściej rozczulają, bo ja pewne ,<blizny> lubię bardzo i pod tym względem jestem niedzisiejsza. Starzy ludzie są piękni, pod warunkiem, że mądrze żyli. Uwielbiam siwe włosy, bo mają w sobie prawdę, bo mówią, że nie kokietujemy, nie udajemy. Naprawdę nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła dumnie nosić siwe pasemka, zresztą podobnie jak kurze łapki".

SIŃCE POD OCZAMI - CZEMU NIE!

Niestraszne są jej także zmarszczki na twarzy czy zasinione oczy. Jak tylko może, prosi pisma o nieingerowanie w jej naturalny wygląd. Co innego makijaż, a co innego wymazywanie zmian czasu na twarzy. Według Herman mądre kobiety nie mają problemu ze swoim starzeniem, bo ich wartość nie leży tylko w ich urodzie.

"Bronię się przed czyszczeniem zdjęć, bo chcę poznawać swoją twarz. Sińce pod oczami są zmysłowe, a zmarszczki ktoś nazwał ładnie <mapą rozkoszy>".

Aktorka od sześciu lat jest w związku z Tomaszem Brzozowskim, człowiekiem wielkiej kultury i właścicielem kultowego "Czułego Barbarzyńcy". Sekret dobrego partnerstwa to według niej tajemnica i ciągła fascynacja drugim człowiekiem.

"Ciągle, po tylu latach, jest dla mnie niezrozumiały zupełnie. Jego pomysły, jego projekty jak dla mnie są zbyt śmiałe" – mówi Katarzyna Herman.

A my czekamy aż niedługo zobaczymy ją w "Janosiku" w reżyserii Agnieszki Holland i Kasi Adamik. Premiera już we wrześniu.