Psychologowie przekonują, że mimo panującego od lat trendu na posiadanie jednego potomka, dzieci lepiej chowają się w towarzystwie własnego rodzeństwa. Ale czasem zapewnienie tego "luksusu" synowi lub córce bywa bardzo trudne, nie tylko ze względów finansowych... Przeczytajcie list od Agnieszki.

MAM WSZYSTKO, MARZĘ O DRUGIM DZIECKU

"Nasze małżeństwo trwa już ponad 10 lat. Jest udane - przynajmniej według mnie. Mamy 9-letnią córkę i właściwie wszystko, co potrzeba ludziom do szczęścia: piękny dom, dobrą pracę, wysokie zarobki. Stać nas na wakacje w egzotycznych zakątkach świata, pomoc domową, dwa samochody.

A jednak od ponad roku zaczyna się coś psuć. W naszej sypialni zaczęło wiać chłodem. Mam wrażenie, że wszystko zaczęło się w momencie, gdy powiedziałam mojemu mężowi, że chciałabym mieć drugie dziecko. Mam 36 lat i poczucie, że jeśli nie zajdę w ciążę teraz, moja córka już nigdy nie będzie miała rodzeństwa. On jednak nie chce o tym słyszeć. Coraz częściej zaszywa się w swoim gabinecie i przez pół nocy słucha muzyki.

>Nie potrzebujemy drugiego dziecka, mamy już jedno, cudowne, odchowane...< - słyszę za każdym razem, gdy poruszam sprawę ciąży. Skończyły mi się wszystkie argumenty, nie wiem, jak z nim na ten temat rozmawiać. Najgorzej, że zaczyna już unikać i tego tematu, i kontaktu ze mną w łóżku. Czuję, że nie doprowadzi to do niczego dobrego. Nie wiem, czy mam przestać o tym myśleć, odpuścić - wbrew sobie i własnemu pragnieniu. Czy może w jakiś sposób da się go przekonać... Na razie mój mąż woli porsche, a nie drugie dziecko" - Agnieszka, 36 lat

WYGODNICTWO CZY EGOZIM?

Dlaczego mężczyzna, który ma wszystko i może zapewnić małemu człowiekowi najlepsze z mozliwych warunków, nie chce mieć drugiego dziecka? Zapytaliśmy o to psycholog Dorotę Krzywicką:

"Człowiek, który jest w rozkwicie egoistycznego samozadowolenia z osiągniętej stabilizacji na pewno będzie nieczuły na wszelkie argumenty odwołujące się do pragnień innych ludzi. Argumentacja oparta na przedstawianiu pożytków płynących z jego działania dla innych będzie zupełnie nieskuteczna.

Jedyne, co do niego trafi to przedstawianie sytuacji z punktu widzenia JEGO zysków i strat. A więc: wypasione porsche nie odziedziczy jego najwspanialszych w świecie genów (które aż żal marnować!), nie powie nikomu z dumą :>Tego nauczył mnie mój tata!<, nie szepnie :>Kocham cię tatusiu<, nie popatrzy z uwielbieniem w oczy…. i nie poda na starość ziółek.

Egoista jest jak kot z lubością spijający śmietankę - nie obchodzą go inne koty, obchodzi go jeszcze więcej śmietanki. Trzeba mu więc cierpliwie i nie nachalnie, niby mimochodem, przedstawiać „śmietankowe” argumenty. A żeby zachęcić „kota” do kontaktu fizycznego należy pokazać mu, że nie ma się czego bać, że nie grozi mu nic, czego by nie chciał - czyli na jakiś czas skorzystać z antykoncepcji. To ważne, aby wróciła intymna bliskość, bo nigdzie śmietanka nie smakuje tak pysznie, jak w rozgrzanym miłością łóżku."

A CO TY SĄDZISZ O SYTUACJI, W KTÓREJ MĘŻCZYZNA WZBRANIA SIĘ PRZED POWIĘKSZENIEM RODZINY, MIMO, ŻE GO NA TO STAĆ? PODYSKUTUJ NA NASZYM FORUM.