Kurzajewscy: Szeptem się nie kłamie...
Znani i lubiani, a jednak nie obnoszą się ze swoim szczęściem i stronią od błysku fleszy. Rolę gwiazd telewizji z powodzeniem łączą z rolą małżonków i rodziców, a bajki czytane dzieciom na dobranoc przedkładają nad wystawne gale. Paulina Smaszcz-Kurzajewska i Maciej Kurzajewski opowiadają o swojej miłości, małżeństwie i o tym, jak wszystko się zaczęło.
- Johansson: Badam się, choć nie jestem puszczalska
- Anna Maria Jopek: Będę fajną czterdziestką
- Włodarczyk: Nie mogłam liczyć na mamę
- Socha: Marzenie? Całować Daniela Craiga!
- Lopez: Siedzenie w domu jest seksowne
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Choć oboje pracowali w telewizji, nie mieli okazji się poznać. Aż do pewnego dnia w Zakopanem. On relacjonował skoki, ona kibicowała. On dostrzegł jej urodę wśród tłumu ludzi, ona wiedziała, że to ten jedyny. "Ja nie umiałem jeździć, Paulina też nie, ale bawiliśmy się świetnie. Ona miała jednak narzeczonego, więc jako dobrze wychowany mężczyzna niespecjalnie wykonywałem jakieś gesty w jej kierunku" - wspomina Maciej w rozmowie z miesięcznikiem "Zwierciadło". Sprawił, że to ona musiała się postarać... "Za to ja je zaczęłam wykonywać a kierunku Maćka. Nie miałam wątpliwości, że jest mężczyzną, którego szukałam" - kończy Paulina. To był styczeń. Już we wrześniu wzięli ślub.
Co sprawia, że wciąż są nierozłączni? "Najważniejsze, że my lubimy spędzać ze sobą czas. Obydwoje dość szybko powiedzieliśmy sobie, że chcemy stworzyć rodzinę, mieć dzieci. Dla mnie to ważne" - zdradza prezenter. Swoje rodzinne szczęście zazdrośnie chronią przed kamerami. "Wiele osób ma nam za złe, że nie pojawiamy się na bankietach. Wolę wykąpać dzieci, zaśpiewać Julkowi piosenkę o Misiu i Margolci, a jak zaśnie, poczytać - mówi prezenterka.
"Nuda, panie, nuda" - śmieje się prezenterka z ich spokojnego życia. Bo tej rodzinnej sielanki nie zakłócają żadne krzyki. To cisza... ale bez cichych dni.
"Rozmowa to absolutna podstawa. Jeżeli jest dobrze, rozmawiamy, jeżeli jest źle, też nie ma cichych dni. Przed zaśnięciem wszystko sobie wyjaśniamy, ja się do niego przytulam i już do tego nie wracamy. Kłócimy się szeptem, bo jak śpiewała Hanna Banaszak, szeptem się nie kłamie" - opowiada Paulina.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!