Wojciszke: Młoda żona to trofeum polityka
Władza jest największym afrodyzjakiem - tak autor "Psychologii miłości" prof. Bogdan Wojciszke komentuje ostatnie miłosne wybryki premiera Marcinkiewicza. Wygląda na to, że sile afrodyzjaku nie byli w stanie się oprzeć ani Kazimierz, ani jego Izabel. Czy ich historia wpłynie na zwykłych ludzi? - Bardzo prawdopodobne, że czeka nas rozluźnienie obyczajów - twierdzi psycholog w rozmowie z DZIENNIKIEM.
- Przeczytaj krótką historię pewnego rozwodu...
- Dlaczego mam już dość romansu Marcinkiewicza
- Rozwód Marcinkiewicza już w toku
- Co knują byłe żony polityków
- Kazimierz i Izabela zostaną rodzicami?
- Marcinkiewicz nie powinien mieć dzieci z Izą!
- Isabel robi karierę dziennikarską
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Stara żona do wymiany?
Podobne wydarzenia nie są niczym nadzwyczajnym. Na całym świecie popularne jest zjawisko "trophy wife", czyli "żona trofeum". Mężczyźni o wysokiej pozycji społecznej wymieniają swoje dotychczasowe małżonki równolatki na kobiety o pokolenie młodsze. Nowa, młoda partnerka jest wręcz atrybutem sukcesu. Jak mówił Henry Kissinger, amerykański polityk: władza jest największym afrodyzjakiem. Wysoki status wzbudza pożądanie kobiet, z kolei mężczyźni cenią sobie u płci przeciwnej młodość i urodę. W efekcie dochodzi do, brzydko mówiąc, swoistej "wymiany usług".
Takie zjawisko "wymiany" jest bardziej typowe dla mężczyzn zamożniejszych - oni mają po prostu większe możliwości. Wśród moich kolegów profesorów z Polski i Stanów jest to prawie standardem. Natomiast która kobieta zechce dojrzałego mężczyzny bez statusu i środków? Gdy mężczyzna nie osiągnął sukcesu, nie ma na taką "wymianę" szans - choć miałby ochotę... Niezwykle rzadko zjawisko to dotyczy kobiet - Madonna to jeden z nielicznych przykładów.
Ogólna prawidłowość bowiem jest taka, że jeśli mężczyzna zrobił karierę, to po 20 latach od ślubu "wartość matrymonialna" obojga małżonków zmieniła się w przeciwnych kierunkach - to znaczy jego wartość wzrosła, a jej zmalała. Kobiety więc mogą się liczyć z tym, że może je spotkać los żony Marcinkiewicza. Chcąc się bronić przed takim traktowaniem, powinny dbać o zachowanie pewnego stopnia niezależności. Nie powinny na przykład w żadnym wypadku porzucać pracy zawodowej. To jest coś najgłupszego, co można zrobić. Wykształcenie i praca są prawdopodobnie ich jedyną obroną. Zwiększają atrakcyjność kobiety, a przy tym sprawiają, że ewentualne rozstanie będzie mniej bolesne - tracąc męża, nie tracą wszystkiego.
Lubimy podglądać, zwłaszcza znanych
Nie podejrzewam, żeby historia romansu Marcinkiewicza w istotny sposób wpłynęła na psychikę ludzi. Ta cała sprawa to raczej igrzyska, którym lud się przygląda. Ludzie uwielbiają
śledzić matrymonialne losy innych. Jak pokazują badania antropologów, kto i z kim śpi, to coś, o czym się w wiosce najczęściej mówi. Były premier akurat wstrzelił się w naturalną
ludzką potrzebę podglądania innych.
>>> Dlaczego mam już dość romansu byłego
premiera
Jeżeli zaś historia tego romansu wpłynie na społeczne postrzeganie zjawiska zdrady i porzucania partnera dla młodszej osoby, to na pewno przesunie szalę w stronę większego społecznego
przyzwolenia. Jeśli Marcinkiewicz tak robi, to znaczy, że tak się robi. Bardzo prawdopodobne, że pójdziemy w stronę większego rozluźnienia obyczajów. Myślę, że coraz częściej
będziemy słyszeć o podobnych jak ten przypadkach. Gdybyśmy wszyscy byli biedakami, to trzymalibyśmy się razem na zasadzie: niósł ślepy kulawego. Tymczasem rośnie zamożność
społeczeństwa. A jeżeli można sobie pozwolić na białe skarpetki, furę, skórę i komórę, to także - na nową żonę.
Czy zgadzasz się z psychologiem, że czeka nas rozluźnienie obyczajów? Weź udział w sondzie i podyskutuj na forum.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!