Megan Fox jest bardzo dumna z tytułu najseksowniejszej kobiety świata przyznanego jej przez magazyn "FHM”. Nic dziwnego, to jedyne wyróżnienie w jej skromnej karierze. Teraz za wszelką stara się podtrzymać wokół siebie aurę seksbomby.

Jak to robi? Po prostu na każdym kroku opowiada, że interesuje ją przede wszystkim seks. W wywiadzie dla pisma, które uhonorowało ją zaszczytnym tytułem, przekornie wyliczyła swoje wady sugerując, że kiepski z niej materiał na kurę domową. Po pierwsze, nie umie gotować. Jej narzeczony Brian Austin Green jednak nie narzeka, bo Megan zamiast przyrządzić obiad zakłada seksowne majteczki, szpilki i… zamawia gotowe jedzenie.

Mieszkanie z nią może być jednak bardzo kłopotliwie. Nie tylko dlatego, że jedzenie w kółko fast foodów może się skończyć bólem żołądka. Megan jest koszmarną bałaganiarą. Nie dość, że rozrzuca ubrania po całym domu, to jeszcze zdarza się jej... nie spuścić wody w sedesie.

Brian nie jest jednak pedantem i nie czepia się szczegółów. Megan bowiem potrafi zrekompensować wszystkie swoje wady. "Mam libido piętnastoletniego chłopca. Wolę uprawiać seks niż wychodzić z domu. Brian nie narzeka” - wyjaśnia ponętna panna Fox. A wszyscy faceci oglądający jej roznegliżowaną sesję dla "FHM” zachwycają się każdym jej słowem. Ciekawe, jaką mieliby minę, gdyby na co dzień musieli korzystać z tej samej toalety, co ich idolka.