Marta Pawłowska: W jakim wieku zaczęła Pani pracować?

Serafina Łuksza: Kiedy miałam 16 lat. Pierwsze kroki stawiałam w branży, w której teraz sama jestem pracodawcą, czyli jako hostessa i modelka. Dzięki temu mogłam zaznajomić się z tą pracą. Moim debiutem były międzynarodowe targi w Poznaniu. Przyjechałam z Płocka do Poznania, gdzie studiowali moi bracia. 10 złotymi przekupiłam strażnika, żeby mnie na te targi wpuścił. Na pierwszym stoisku zapytałam o pracę i akurat kogoś potrzebowali. To było stoisko Mostostalu Zabrze i od tego czasu już regularnie do mnie dzwonili. Również kiedy miałam 16 lat, wzięłam udział w konkursie Miss Lata z Radiem i otrzymałam tytuł Miss Uśmiechu, a niedługo potem reprezentowałam Polskę w międzynarodowym konkursie Miss Europy w Turcji. Taki był początek.

Skończyła Pani filologię angielską, rosyjską, prawo. Mając takie umiejętności, mogła pani podjąć pracę praktycznie w każdej firmie. Dlaczego zdecydowała się pani właśnie na agencję modelek?

Agencję otworzyłam jeszcze w trakcie studiów. Równocześnie uczyłam się, prowadziłam firmę i wykładałam biznesowy język angielski i rosyjski. Byłam na tyle lubianą i popularną modelką wśród klientów, że w pewnym momencie zaczęłam dostawać więcej ofert, niż byłam w stanie przyjąć. Zaczęłam wysyłać do pracy koleżanki i tak wpadłam na pomysł otwarcia agencji.

Założyć i prowadzić własną firmę, mając 23 lata, chyba nie jest łatwo.

Początki były trudne. Pierwszy komputer kupiłam za pieniądze zarobione na targach odzieżowych w Niemczech. Kolejne zarobki zainwestowałam w stronę internetową. Później razem z następnymi zleceniami inwestowałam w zdjęcia, foldery, wizytówki, castingi i promocję. Wszystko od początku do końca finansowałam z własnych, ciężko zarobionych pieniędzy.

Skąd się wzięła u Pani taka pracowitość i chęć do nauki?

Pracowitość wyniosłam z domu. Wychowałam się w rodzinie szlacheckiej na wsi, w dworku pod Płockiem. Dookoła 40 hektarów pól, las, rzeka, młyn, tartak. Telewizor włączany był tylko w niedzielę i to na wybrane programy. Życie miejskie było mi obce. Przyjazd do Poznania był czymś nowym, ale nie uderzyło mi to do głowy. Moje wychowanie odbiegało od wychowania rówieśników. Zostałam nauczona szacunku do ludzi, pracy i nauki. Moi rodzice, dziadkowie, wszyscy mieli wykształcenie wyższe. Z tego powodu nigdy nie miałam wątpliwości, że powinnam się uczyć i ciężko pracować.

Ile osób teraz Pani zatrudnia?

Dziennie wysyłamy do pracy 40 - 50 modelek. W sumie Showbiz Models (agencja modelek należąca do Serafiny Łukszy -przyp.red.) zatrudnia kilkadziesiąt pracowników w całej Polsce. Od 2003 roku mamy podpisany stały kontrakt z L’Oreal. Nie słyszałam, żeby jakaś inna agencja modelek na stałe współpracowała z tak dużym koncernem. Poza tym organizujemy również konkursy piękności z cyklu Miss Polonia i Miss Egzotica International oraz gale sportowe - ostatnio mistrzostwa świata kick boxingu.

To imponujące w wieku 30 lat kierować tak poważną agencją i organizować tak duże konkursy piękności.

Przynosi mi to ogromną satysfakcję. Poczułam ją ostatnio jeszcze bardziej, kiedy na urodziny byłam w stanie kupić mojemu tacie samochód. Byłam bardzo dumna, nie wspominając już o rodzicach.

Jest jakaś recepta na to, żeby w tym wieku osiągać takie sukcesy?

Takie recepty nigdy nie są proste. Nigdy nie skupiałam się na tym, żeby osiągnąć sukces. Dla mnie zawsze bardzo ważna była nauka. Kiedy znajomi szli na imprezy, ja się uczyłam. I uczę się nadal. Jednak nie żałuję tego, daje mi to ogromną satysfakcję. Na studiach nie wszystkie przedmioty są fascynujące, ale bez wątpienia wzbogacają światopogląd i rozwijają, a to pomaga znaleźć cel w życiu. Jako receptę mogę polecić naukę i uczciwą pracę. Udało mi się stworzyć dobrze prosperującą firmę, bo uczciwie rozliczam się z klientami i pracownikami. Moje modelki i hostessy nie ponoszą żadnych kosztów, wynagrodzenie dostają bezpośrednio po wykonanej pracy. Nie uzależniam ich wypłaty od wypłacalności klienta. W swojej działalności przestrzegam zasady pacta sunt servanda - umów należy dotrzymywać. Dzięki temu moja agencja cieszy się pozycją, zaufaniem i szacunkiem. Codziennie zgłaszają się do nas chętni do pracy.

Czy uroda pomaga w pracy?

Bez wątpienia tak. Przyjemnie usłyszeć, że się wygląda jak człowiek. Ale uroda musi być jeszcze czymś podparta. Jeśli nie idzie w parze z elokwencją i pracowitością, na niewiele się przyda.

Jakie ma Pani plany na przyszłość?

Najbliższy i największy projekt to konkurs Miss Egzotica International. To pierwszy w Polsce konkurs dla dziewczyn z Polski, ale o egzotycznej urodzie. Konkurs Miss Polonia nie daje szansy np. mulatkom, dlatego będą miały szansę pokazać się jako Miss Egzotica. Finalizujemy również konkursy Miss Polonii Wielkopolski i Pomorza, które pierwszy raz w historii odbędą się w nowej odsłonie. Konkurs chcemy połączyć z galą boksu. Dzięki temu zmienimy już znaną i dosyć oklepaną formułę, pokazując coś nowego i nietypowego.

A prywatnie?

Będę kontynuować doktorat, kończę egzaminy na wydziale prawa. Poza tym każdą wolną chwilę spędzam z rodziną, mężem i synem. Od 10 lat jestem żoną i mamą. To daje mi najwięcej radości.