25-letnia ikona stylu nazywanego bohemicznym szykiem powiedziała, że jej dom jest wprost zawalony pudełkami z nowymi i starymi ubraniami. Aktorka nie dość, że uwielbia zakupy - i to zarówno na pchlich targach, jak i w ekskluzywnych butikach, to jeszcze dostaje mnóstwo ubrań od projektantów. W jej salonie można znaleźć jeszcze nierozpakowane torby od Chloe, Missoni lub Chanel.

W efekcie Sienna musiała pogodzić się z faktem, że mieszka w jednej wielkiej garderobie, w której już dawno przestały się mieścić kolejne fatałaszki. A wszystko dlatego, że nie jest w stanie pozbyć się nawet starych rzeczy, których już dawno nie nosi. "Nie mogę nic wyrzucić. To problem" - powiedziała Sienna.

Aktorka dodała, że nie jest łatwo być ikoną mody. "Mój bohemiczny styl nie jest nawet specjalnie oryginalny. Po prostu dużo podróżuję i noszę ubrania z różnych zakątków świata. Bycie ikoną mody to bardzo odpowiedzialna funkcja. To mnie onieśmiela" - powiedziała skromnie Sienna. Zapomniała jednak dodać, że czerpie z tego spore profity. W tym roku zadebiutowała jako projektantka. I wraz ze swoją siostrą stworzyła linię ubrań, nazwaną od daty swoich urodzin Twenty8Twelve.