"O dziwo, czas, który goi rany, pokazał też, że w życiu można kochać więcej niż jedną osobę." Paulo Coelho

To było jak grom z jasnego nieba! Zobaczyłam go i cały świat przestał istnieć! Nie liczyło się nic i nikt! Cały swój czas podporządkowałam temu, aby go zdobyć! Rozstałam się ze swoim dotychczasowym facetem w sposób godny pożałowania. Powiedziałam po prostu: "Odchodzę - jest inny".

Nie pamiętam już, w jaki sposób doszło do pierwszych spotkań. Wszystko potoczyło się bardzo szybko. Był on i tylko to miało dla mnie znaczenie! Chciałam z nim spędzać każdą chwilę, jednak nie było to możliwe. Obydwoje mieliśmy różne zobowiązania i tylko wolne chwile spędzaliśmy razem. Po kilku miesiącach zamieszkaliśmy razem, poznałam jego znajomych. Wszyscy byli nim zachwyceni - prócz mojej babci. Ona wciąż mówiła o moim byłym i prosiła, żebym uważała, bo życie jest jedno. Czas biegł sobie spokojnie, a ja wciąż zakochana nie pytałam o późne powroty, o pieniądze na koncie, o pracę. Był dla mnie ideałem i to było najważniejsze.

W drugą rocznicę naszego poznania postanowiłam wyjść wcześniej z pracy i zrobić mu niespodziankę. Byłam już przed blokiem, kiedy zobaczyłam, jak mój kochany zakuty w kajdanki zostaje wsadzony do radiowozu. Zamarłam. Pobiegłam za samochodem policyjnym, ale nie dogoniłam go - odjechał. Nagle zadzwoniła moja komórka - to był jego najlepszy przyjaciel. Powiedział mi o wszystkim - nie było już sensu dłużej kłamać. Mój jedyny ukochany był poszukiwany przez policję w kilku miastach - lista jego przestępstw była ogromna.

Poczułam się okłamana i wykorzystana, tym bardziej że pod sercem nosiłam malutką istotkę. Świat runął mi na głowę z ogromnym hukiem.

Pomogła mi babcia - zadzwoniła do mojego byłego i powiedziała mu o wszystkim.

Dzisiaj były jest moim mężem i ojcem naszego synka. Naszego - bo nieważne jest, że nie jest jego ojcem biologicznym. Tylko co ja powiem mojemu synowi za kilka lat, kiedy prawda wyjdzie na jaw??