Gdziekolwiek się nie pojawisz, inni są lepsi. Wystarczy ci pójść na zajęcia z tańca, by dojść do wniosku, że inni mają więcej gracji w ruchach. Rozglądasz się po siłowni i już widzisz, że pozostali jej bywalcy są bardziej wysportowani. Pewnie nieobce jest ci poczucie, że przyjaciele mają więcej znajomych niż ty. Wspominając stare randki, przypominasz sobie mgliste wrażenie bycia mniej doświadczoną stroną w duecie...

NIEFORTUNNY PUNKT WIDZENIA

Zapewne tego typu myśli zaraz klasyfikujesz jako użalanie się nad sobą i wrodzony pesymizm. A jednak to prawda. Jak to możliwe, by inni zawsze mieli lepiej? Możliwe - pogódź się z tym.

Wytłumaczenie dziwnego faktu znajdziesz nie w tajnikach własnej psychiki, a w ... statystyce. Jak tłumaczy socjolog Scott Feld - w porównywaniu się z innymi, w którym z góry skazani jesteśmy na klęskę. Nie tylko dlatego, że mamy skłonność do porównywania się z najlepszymi, przy których zawsze wypadniemy blado. Drugi szkopuł tkwi z obszarze, z którego wybieramy nasz obiekt porównań.


czytaj dalej...




WITAJ W KLUBIE NIEUDACZNIKÓW

Mięśniaki na siłowni zwykle rzeczywiście mają lepszą kondycję. Ale tylko dlatego, że statystycznie bardziej prawdopodobne jest spotkanie tam częstego jej bywalca, niż tego, który pojawia się od święta.

Nasi znajomi mają więcej znajomych niż my - jak tłumaczy psycholog Satoshi Kanazawa, prawdopodobieństwo zaprzyjaźnienia się z osobą o dużym gronie znajomości jest po prostu większe. Przyjaźnisz się z kimś, kto w ogóle nie ma przyjaciół? Jasne, że nie - przecież ich nie ma... Na podobnej zasadzie nasi partnerzy mogą być bardziej doświadczeni w miłości niż my, a znajomi z kursu tańca - lepszymi tancerzami.

Jeżeli więc myślisz, że wypadasz gorzej od innych napotkanych osób, masz rację. Podobnie, jak każdy, komu ta myśl przejdzie przez głowę...